Co z tą redakcją? Część 1

z Brak komentarzy

 

korekta tekstu

Kiedy napiszemy tekst, odczuwamy dumę, radość, spełnienie. Sądzimy, że jest on idealny, więc tylko słać do wydawnictw! Ale hola, hola, a redakcja?

Znienawidzona przez większość pisarzy, zarzucana obelgami i nie traktowana z należytym szacunkiem. Dlaczego tak bardzo utrudnia nam życie, a jednocześnie jest niezbędnym elementem pracy każdego pisarza?

Pisząc naszą pierwszą powieść, nie zdajemy sobie często sprawy z tego, że pisanie samo w sobie, jako czysty akt twórczy stanowi zaledwie wierzchołek góry lodowej całego procesu powstawania książki.

Młodzi pisarze popadają w pułapkę, stwierdzając, że ich powieści to bestsellery i każdy, ale to bez wyjątku każdy wydawca zapragnie zająć się ich książką z odpowiednią pieczołowitością.

Tak więc, najpierw wyszukują wydawnictwa, piszą list, a następnie do maila załączają plik z ich opus vitae. Klikają wyślij i... czekają. Tydzień, miesiąc, drugi, trzeci. Nic! Czemu milczą? Żadnej odpowiedzi? Już ja im pokażę! Wtedy zaczynają się telefony, bądź maile ponaglające (czasem pojawiają się o wiele wcześniej, jeśli autor należy do tych mniej cierpliwych). Spodziewają się odpowiedzi: "Oczywiście, przepraszamy. Zaraz wyślemy panu/pani umowę wydawniczą. Książka jest wyśmienita!".

Cóż, doskonale wiesz, że nie otrzymają takiej odpowiedzi. No, może jednostki usłyszą to wyczekiwane "tak, bierzemy", jednak większość niestety będzie musiała obejść się smakiem. A gdy dostają odpowiedź odmowną najpierw zaczyna się w nich uruchamiać instynkt obronny. Wydawnictwo beznadziejne! Kto to czytał? Pewnie się nie zna! Jak mogli? Przecież moja książka jest świetna! Dopiero później, kiedy emocje opadną, postrzegają całą sytuację bardziej trzeźwo. Zaczynają szukać po forach internetowych innych pisarzy, których książki również zostały odrzucone. Pytają, dlaczego tak się stało. I wreszcie doszukują się prawdy; a raczej kilku prawd. Z początku następuje niedowierzanie, a dopiero po jakimś czasie próbują sięgnąć po swoje teksty raz jeszcze, by tchnąć w nie nowe życie.

Zdjęcie: unsplash.com - Freddy Castro
Grafika na zdjęciu: Monika Syminowicz

DOBRY PODPIS

Pozostałe wpisy z cyklu - co z tą redakcją:
Alicja Wlazło

Alicja Wlazło

Niepoprawna optymistka, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Nie poddaje w wątpliwość istnienia smoków; upiera się nawet, że w przeszłości udało się jej jednego oswoić. Fantastyka to jej żywioł. Nawiedza ją milion pomysłów na minutę i obawia się, że nie starczy jej życia na spisanie chociażby części.
Alicja Wlazło

Latest posts by Alicja Wlazło (see all)