Deus ex machina, czyli strzel sobie w kolano

z Brak komentarzy

robot

Podczas pisania książki, można popełnić wiele błędów, nie tylko językowych, ale również fabularnych. Mówiłyśmy o nich nie raz, jak chociażby:

a) prowadzenie czytelnika za rękę,

b) sztuczne zamienniki,

c) czy zaimki z dużej litery.

Jednak istnieje jeszcze jeden błąd, o którym dotychczas nie mówiłyśmy. Mianowicie deus ex machina. Zabieg nie wykorzystywany przez każdego, ale jeśli już to najczęściej nieświadomie i niestety głównie w literaturze fantasy.

Czym właściwie jest deus ex machina?

Dokładnie bogiem z maszyny. Kimś, kto ratuje bohatera z niesprzyjających warunków, które nie powinny zakończyć się pomyślnie dla nikogo.

Takiego boga używano w dramatach antycznych – na linach spuszczano aktora, mającego być wybawicielem z opresji.

Niestety, deus ex machina spotyka się również w literaturze, przy okazji niszcząc całą książkę i zniechęcając czytelnika do dalszej lektury.

Kiedy przychodzi pokusa wykorzystania boga z maszyny?

Gdy autor zagalopowuje się i stwarza sytuację bez wyjścia. Wówczas wpada na pomysł, by bohaterom pomógł im ktoś, kto nigdy wcześniej nie pojawił się w historii, ale od teraz można go wrzucić do fabuły. Co tam, niech wkroczy na scenę z przytupem, potem wytłumaczy się jego istnienie.

Dlaczego stwierdziłam wcześniej, że wykorzystuje się to najczęściej w fantastyce? Bo przeważnie tam to spotykam. Przecież można, co nie? To jest fantastyka, a więc właściwie wszystko jest dozwolone; to jest magiczny świat, więc i może się pojawić niezwykły wybawiciel.

Nie, nie może.

Po pierwsze, to bohater powinien sobie radzić w trudnościami pojawiającymi się na jego drodze, a nie być przez kogoś ratowany.

Po drugie, pokazuje to zapętlenie się samego autora w historii i braku pomysłu, jakby można to było rozwiązać.

Po trzecie, to zwyczajne lenistwo i nadzieja, że nikt tego nie zauważy.

Nieprawda, każdy to dostrzeże.

Jak uniknąć pokusy wykorzystania elementu deus ex machina?

Nie doprowadzaj do sytuacji bez wyjścia. Wiem, one są ekscytujące i powodują, że historia robi się ciekawsza, lecz jeśli nie znajdziesz logicznego wyjścia, automatycznie sięgniesz po boga z maszyny, bo bohater nie może umrzeć w połowie historii, bo o czym będziesz pisać kolejne strony?

Zdarzyło ci się kiedyś wykorzystać deus ex machina? Mnie tak, i to nawet kilka razy. Na szczęście było to ładnych kilka lat temu i dziś to już nie jest moim problemem.

Photo: pixabay.com - andreaswierer

MonikaSyminowicz-podpis

Monika Syminowicz

Monika Syminowicz

Uwielbia łączyć fantasy w thrillerem, ale równocześnie jest przeciwniczką wykorzystywania utartych postaci fantastycznych. Weteranka kursów pisania, które pozwoliły jej spojrzeć na teksty z innej perspektywy, dzięki czemu z każdym dniem udoskonala swój warsztat.
Monika Syminowicz

Latest posts by Monika Syminowicz (see all)