Fantastyka? To prościzna!

z 19 komentarzy

fantastyka, trawa, parasolki, bańki mydlane, pisanie książki

Spora część ludzi nie docenia fantastyki. Nie traktuje jej poważnie, bo przecież to nie jest ambitna proza. Krzyczą: Fantastyka to prościzna!

W tym momencie podnosi mi się ciśnienie (a mam naprawdę niskie) i budzą się do życia mordercze instynkty.

Wybacz, ale fantastyka nie jest łatwa do pisania.

Jednak nim zacznę, chcę rozdzielić prawdziwych pisarzy fantasy od tych, którzy wręcz olewają sprawę.

Ci drudzy psują cały wizerunek pisarzy fantasy, bo w swoich tekstach prawie wszystkie rzeczy tłumaczy się magią, albo, że tak jest w tym świecie i czytelniku nie masz tu nic do gadania. Ja jestem pan i władca.

Zimą na drzewie owocowym pojawiają się owoce? Dlaczego nie? Przecież to świat fantasy!

Bohater jest umierający? Spoko, zaraz zawołamy czarodzieja i w mig go uleczy. Przecież to fantastyka!

A potem się dziwię, że wszyscy myślą, iż to najłatwiejszy gatunek do pisania.

Wybacz, najłatwiejszy to harelquin, bądź 50 twarzy Grey’a. Inspiracji nie trzeba szukać daleko, wystarczy włączyć sobie stronę z filmami porno.

Ale do rzeczy.

Dlaczego prawdziwe fantasy to nie prościzna?

1. Mapa świata

Tu sobie wrzucę jezioro, tam dodam parę gór, a jeszcze gdzie indziej kilka wiosek. I proszę bardzo. Mapa świata fantastycznego zrobiona w pięć minut.

Chciałabym. Nad mapą potrafię spędzić parę godzin, a potem jeszcze przez kilka następnych dni poprawiać, zmieniać, dodawać coś nowego. Mapa wygląda jak mazanie pięciolatka po ścianie, (niestety poskąpiono mi talentu plastycznego), ale jest przemyślana, każda kraina ma swoje zalety, jak i wady. Oczywiście lasy, góry, jeziora, czy miasta są odpowiednio nazwane, by w pełni oddać ich charakter.

2. Prawa rządzące światem

A dokładniej, prawa w królestwach, czy też osadach. System monetarny, język, normy, zwyczaje danych plemion, czy też ras. Wszystko musi być ze sobą powiązane i logiczne, bo czytelnik od razu dostrzeże brak konsekwencji. A raczej nie chcesz strzelać sobie w kolano, prawda?

3. Rasy

Już mówiłam o tym, dlaczego wymyślam własne rasy, a nie stosuję utarte schematy jak elfy, wampiry i inne wyeksploatowane stworzenia fantastyczne. Wykorzystując te postacie w niezmienionej formie można naprawdę ludzi zniechęcić do fantastyki i utwierdzić w przekonaniu, że ten gatunek należy do najłatwiejszych. A tak nie jest.

Sama obecnie piszę powieść o świecie, na którym żyje pięć starych ras i ludzie. Przy tych ostatnich zbytnio się nie namęczę, ale opisywanie złożoności reszty nie jest łatwym zadaniem. Każda rasa charakteryzuje się innymi zdolnościami, innymi cechami. W dodatku w każdej rasie znajdują się jednostki niezwykłe, które mają wzmocnione lub odwrócone umiejętności swoim pobratymców.

Opisanie każdej rasy na tyle, by czytelnik ją zrozumiał, a równocześnie nie dowiedział się wszystkiego od razu to nie lada sztuka.

Pierwszy rozdział pisałam trzy razy od nowa, a i tak jeszcze wskazano mi błędy, przez co powstała czwarta wersja. Podejrzewam, że nie ostatnia.

4. Bohaterowie a ich język

Stworzenie nowego języka od podstaw to nie lada wyczyn. Jeśli chodzi o pojedyncze słowo, czy nawet nazwę zaklęcia to można wymyślić pokręconą (ale nie zbyt mocno!) nazwę. Jednak zabawa z całym językiem to już nie przelewki. Ja nawet za to się nie zabieram.

5. Research

Właściwie to powinien być pierwszy krok, zanim cokolwiek napiszesz w fantastyce, bo światy fantastyczne osadzone są zwykle w czasach średniowiecza, gdzie nie było elektryczności, kanalizacji, ubrań termoaktywnych, czy też szybkich samochodów. W dodatku nie zawsze łatwo znaleźć potrzebne informacje. Zanim ja usiadłam do napisania pierwszej książki, przez dobre 3 miesiące szukałam wiadomości o życiu w średniowieczu: żywności, ubiorze, budowie zamków, uzbrojenia, systemach obronnych… Mogłabym wyliczać i wyliczać. Zresztą założę się, że znawca średniowiecza i tak mógłby się do czegoś przyczepić.

Cechą dobrej fantastyki nie jest zmyślenie wszystkiego i uzasadnienie tego – bo tak jest w świecie fantastycznym, ale właśnie stworzenie iluzji prawdziwego świata. Bohaterowie muszą się napracować, by uzyskać pożywienie. Muszą walczyć, by przetrwać. Nie używają magii, nie latają z różdżką i nie krzyczą zaklęć, które w jednej chwili ich uleczają, bądź wybawiają z opresji. Moi bohaterowie dostają cęgi i to czasem tak często, że Alicja nie raz zwraca mi na to uwagę.

Powtórzę: fantastyka to nie jest prosta sprawa. To wiele godzin, dni i miesięcy kombinowania, szukania informacji i łączenia wszystkiego ze sobą, by stanowiło jedną logiczną całość.

A jakie jest twoje zdanie na temat fantastyki?

Zdjęcie: pixabay.com - ThePixelman
Monika Syminowicz

Monika Syminowicz

Uwielbia łączyć fantasy w thrillerem, ale równocześnie jest przeciwniczką wykorzystywania utartych postaci fantastycznych. Weteranka kursów pisania, które pozwoliły jej spojrzeć na teksty z innej perspektywy, dzięki czemu z każdym dniem udoskonala swój warsztat.
Monika Syminowicz

Latest posts by Monika Syminowicz (see all)

  • Witam, często wchodzę na bloga i bardzo podobają mi się zawarte tu informacje, bo mało jest takich blogów 🙂 Również piszę powieść fantasy, to bodajże od 7 czy więcej lat i przez jedną trzecią tego czasu właśnie tak myślałam: fantastyka jest łatwa. Może tak, gdy tworzy się coś "łatwiejszego", jak np. Zmierzch, gdzie wszystko osadzone jest w rzeczywistym świecie i wystarczy tylko zmienić cechy jednej i dwóch ras, ale najtrudniejsze moim zdaniem jest napisanie powieści takiej, jak Tolkiena – z własną mapą, rasami i tak dalej. Pamiętam, jak zaczynałam pisać: wszystko było nudne, nielogiczne i niedopracowane, ale w końcu zmieniłam całkowicie fabułę, bohaterów i świat. Dopracowałam fabułę, mapę, rasy, bohaterów i wszystko inne aż pokochałam cały ten nowy świat bardziej od poprzedniego. Też myślałam, że to będzie łatwe, ale to bardzo męczące i czasochłonne, dlatego myślę, że fantasy to chyba najtrudniejszy gatunek do napisania. Pozdrawiam 🙂

    • Cieszymy się, że informacje, które tu zamieszczamy są pomocne. 🙂 Głównym celem podczas tworzenia bloga była właśnie pomoc młodym pisarzom. Niektórzy wciąż uważają, że pisarze nie powinni się uczyć.
      Co do fantastyki to tylko na pierwszy rzut oka wydaje się, że to łatwizna. Jeśli ktoś chce napisać naprawdę dobre fantasy to nie ma zmiłuj, zwłaszcza kiedy wprowadza się nowe rasy, bo trzeba wszystko dokładnie wytłumaczyć.

  • Łajka 92

    Moim zdaniem o wiele łatwiejszy jest gatunek science fiction, który jest niejako ,,spokrewniony" z fantastyką. Oba gatunki jako filmy i książki bardzo lubię. Aby napisać książkę fantasy, trzeba dokładnie obserwować świat, i przyjrzeć się (przede wszystkim) światu, jaki chcemy opisywać. Ja na przykład wyszukuję pomocne informacje o danym gatunku (najistotniejsze cechy), które pomału (ale nie od razu) wplatam w powieść.
    Istnieje wiele podgatunków fantasy, więc każdy miłośnik gatunku jako takiego znajdzie coś dla siebie 🙂
    Tolkien dla przykładu w scenach bitewnych inspirował się latami wojny, w których żył i przez to te sceny właśnie zabierały najwięcej tchu (jak dla mnie :)).

    • Zbieranie informacji to jeden z elementów, o których pisarz nie może zapomnieć. Musimy być uczciwi w stosunku do czytelników. 🙂

  • Zgadzam sie :/ ja co prawda ulokowalam opowiesc w spolczesnym swiecie, ale i tak nie jest latwo

  • Wonith

    Łał, strasznie fajne masz podejście, czy też macie podejście to fantastyki. Dzieła tworzone w oparciu o Wasze wytyczne mają realne szanse zaistnieć w jakże pięknym świecie książki, gdzie każdy wchodzi jak do swojego azylu.
    Jestem Wonith i zapraszam na mojego bloga, gdzie publikuje moje własne utrzymane w klimacie fantastyki dzieło, jest to mój debiut.
    Nie wiem jak to wygląda z perspektywy neutralnego czytelnika, a zwłaszcza tak wymagającego, ale jakoś trzeba się dowiedzieć.
    Zapraszam.

    http://wonithlerger.blogspot.com/

  • Knight Martius

    Uważam, że fantasy (inne gatunki fantastyki na razie odłóżmy na bok) jest cholernie trudnym gatunkiem literackim, szczególnie gdy chce się stworzyć od podstaw nowy świat.

    Problem w tym, że nie widzę siebie piszącego w innym gatunku.

    • Tak samo jak ja, fantasy zawsze było moim ulubionym gatunkiem do pisania, chociaż thrillery też nieźle mi wychodzą. 🙂

  • Malessia85

    Przyznaje, że pisanie fantastyki zdecydowanie jest bardzo trudne. Najtrudniej jest chyba z prawami rządzącymi światem. Jednak uwielbiam fantastykę, czytam ją od dawna i pragnę pisać ten gatunek. Gdy byłam młodsza uwielbiałam wymyślać nowe światy. I chociaż wiem, że to to trudne, nie zrezygnuję 🙂

    • Poniekąd stworzenie nowego świata i praw nim rządzących zawsze było trudne, ale nie niemożlwie. 😉 Najważniejsze, by nie opisywać dziwnych zachowań bohaterów zdaniem „bo tak jest w tym świecie fantastycznym”, zawsze trzeba wytłumaczyć dlaczego jest tak, a nie inaczej. 🙂

  • kometax

    Sądzę, że z magią jako wytłumaczeniem zjawisk w świecie fantasy jest jak z pieprzem; odrobina doda smaku potrawie a zbyt dużo sprawi, że stanie się ona niezjadliwa. Osobiście w swoich tekstach stosuję zasadę, że każde użycie magii ma swoją cenę (i nie jest to skurczenie paska many ;p) im poważniejsze nagięcie praw fizyki, tym większą.

  • Maks.S

    Ja wprowadziłem niewiele magi, choć główny bohater niejako się nią pała. Ma ona skutki uboczne. Bohater chce dowiedzieć się skąd ja ma, ale problemy polityczne zmuszają go do porzucenia wątku. Czy taka przerwa to dobry pomysł?

  • Hoviel

    W mojej powieści tworzę świat od nowa. Choć oparty jest na klimacie średniowiecza, raczej kreuję państwo, które ma poglądy i mody z różnych epok, nie opieram się na konkretnej, sama wymyślam kulturę. Jeśli chodzi o umiejętności magiczne to czarodzieje mają bardzo ograniczone pole manewru, ich talenty są bardziej jak długotrwała choroba, przynosząca niekiedy pozytywne skutki.
    Czy takie podejście jest zgubne? Można uznać, że olewam sprawę, tworząc własne zasady, tylko troszeczkę oparte na średniowieczu? 🙂

    • Nie, to nie jest zgubne. To Twój świat i Twoje prawa,najważniejsze by ich się trzymać. Właśnie dobrze, że czarodzieje mają pewne ograniczenia, bo to powoduje, że historia staje się realna, a nie wydumana, gdzie postacie moga walczyć przez 24h i nawet się nie zmęczą. 😉

  • Elwira Kaczmarek

    Również się zgadzam ze stwierdzeniem, że pisanie fantastyki nie jest proste. Sama coś tam próbuję napisać, co biorąc pod uwagę szkołę (jestem w trzeciej gimnazjum) jest jeszcze trudniejsze, bo nie mam czasu pomyśleć nad fabułą, postaciami… mogę zdradzić tylko tyle, że w mojej powieści akcja dzieje się w dwóch światach: rzeczywistym i fantastycznym.

    • Alkione

      Skądś to znam. Też jestem w trzeciej gimnazjum, gonienie materiału przed egzaminem, nic bardziej nie zachęca do pisania!
      …Byle do świąt. W końcu tyle fragmentów w folderze czeka ma rozwinięcie, eh… :’)

  • xd

    bardzo ciekawy artykuł i bardzo mi pomógł bo chce napisać czały cykl książek fantasy. DZIĘKUJe!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!