Fantastyka? To prościzna!

z 23 komentarze

fantastyka, trawa, parasolki, bańki mydlane, pisanie książki

Spora część ludzi nie docenia fantastyki. Nie traktuje jej poważnie, bo przecież to nie jest ambitna proza. Krzyczą: Fantastyka to prościzna!

W tym momencie podnosi mi się ciśnienie (a mam naprawdę niskie) i budzą się do życia mordercze instynkty.

Wybacz, ale fantastyka nie jest łatwa do pisania.

Jednak nim zacznę, chcę rozdzielić prawdziwych pisarzy fantasy od tych, którzy wręcz olewają sprawę.

Ci drudzy psują cały wizerunek pisarzy fantasy, bo w swoich tekstach prawie wszystkie rzeczy tłumaczy się magią, albo, że tak jest w tym świecie i czytelniku nie masz tu nic do gadania. Ja jestem pan i władca.

Zimą na drzewie owocowym pojawiają się owoce? Dlaczego nie? Przecież to świat fantasy!

Bohater jest umierający? Spoko, zaraz zawołamy czarodzieja i w mig go uleczy. Przecież to fantastyka!

A potem się dziwię, że wszyscy myślą, iż to najłatwiejszy gatunek do pisania.

Wybacz, najłatwiejszy to harelquin, bądź 50 twarzy Grey’a. Inspiracji nie trzeba szukać daleko, wystarczy włączyć sobie stronę z filmami porno.

Ale do rzeczy.

Dlaczego prawdziwe fantasy to nie prościzna?

1. Mapa świata

Tu sobie wrzucę jezioro, tam dodam parę gór, a jeszcze gdzie indziej kilka wiosek. I proszę bardzo. Mapa świata fantastycznego zrobiona w pięć minut.

Chciałabym. Nad mapą potrafię spędzić parę godzin, a potem jeszcze przez kilka następnych dni poprawiać, zmieniać, dodawać coś nowego. Mapa wygląda jak mazanie pięciolatka po ścianie, (niestety poskąpiono mi talentu plastycznego), ale jest przemyślana, każda kraina ma swoje zalety, jak i wady. Oczywiście lasy, góry, jeziora, czy miasta są odpowiednio nazwane, by w pełni oddać ich charakter.

2. Prawa rządzące światem

A dokładniej, prawa w królestwach, czy też osadach. System monetarny, język, normy, zwyczaje danych plemion, czy też ras. Wszystko musi być ze sobą powiązane i logiczne, bo czytelnik od razu dostrzeże brak konsekwencji. A raczej nie chcesz strzelać sobie w kolano, prawda?

3. Rasy

Już mówiłam o tym, dlaczego wymyślam własne rasy, a nie stosuję utarte schematy jak elfy, wampiry i inne wyeksploatowane stworzenia fantastyczne. Wykorzystując te postacie w niezmienionej formie można naprawdę ludzi zniechęcić do fantastyki i utwierdzić w przekonaniu, że ten gatunek należy do najłatwiejszych. A tak nie jest.

Sama obecnie piszę powieść o świecie, na którym żyje pięć starych ras i ludzie. Przy tych ostatnich zbytnio się nie namęczę, ale opisywanie złożoności reszty nie jest łatwym zadaniem. Każda rasa charakteryzuje się innymi zdolnościami, innymi cechami. W dodatku w każdej rasie znajdują się jednostki niezwykłe, które mają wzmocnione lub odwrócone umiejętności swoim pobratymców.

Opisanie każdej rasy na tyle, by czytelnik ją zrozumiał, a równocześnie nie dowiedział się wszystkiego od razu to nie lada sztuka.

Pierwszy rozdział pisałam trzy razy od nowa, a i tak jeszcze wskazano mi błędy, przez co powstała czwarta wersja. Podejrzewam, że nie ostatnia.

4. Bohaterowie a ich język

Stworzenie nowego języka od podstaw to nie lada wyczyn. Jeśli chodzi o pojedyncze słowo, czy nawet nazwę zaklęcia to można wymyślić pokręconą (ale nie zbyt mocno!) nazwę. Jednak zabawa z całym językiem to już nie przelewki. Ja nawet za to się nie zabieram.

5. Research

Właściwie to powinien być pierwszy krok, zanim cokolwiek napiszesz w fantastyce, bo światy fantastyczne osadzone są zwykle w czasach średniowiecza, gdzie nie było elektryczności, kanalizacji, ubrań termoaktywnych, czy też szybkich samochodów. W dodatku nie zawsze łatwo znaleźć potrzebne informacje. Zanim ja usiadłam do napisania pierwszej książki, przez dobre 3 miesiące szukałam wiadomości o życiu w średniowieczu: żywności, ubiorze, budowie zamków, uzbrojenia, systemach obronnych… Mogłabym wyliczać i wyliczać. Zresztą założę się, że znawca średniowiecza i tak mógłby się do czegoś przyczepić.

Cechą dobrej fantastyki nie jest zmyślenie wszystkiego i uzasadnienie tego – bo tak jest w świecie fantastycznym, ale właśnie stworzenie iluzji prawdziwego świata. Bohaterowie muszą się napracować, by uzyskać pożywienie. Muszą walczyć, by przetrwać. Nie używają magii, nie latają z różdżką i nie krzyczą zaklęć, które w jednej chwili ich uleczają, bądź wybawiają z opresji. Moi bohaterowie dostają cęgi i to czasem tak często, że Alicja nie raz zwraca mi na to uwagę.

Powtórzę: fantastyka to nie jest prosta sprawa. To wiele godzin, dni i miesięcy kombinowania, szukania informacji i łączenia wszystkiego ze sobą, by stanowiło jedną logiczną całość.

A jakie jest twoje zdanie na temat fantastyki?

Zdjęcie: pixabay.com - ThePixelman
Monika Syminowicz

Monika Syminowicz

Uwielbia łączyć fantasy w thrillerem, ale równocześnie jest przeciwniczką wykorzystywania utartych postaci fantastycznych. Weteranka kursów pisania, które pozwoliły jej spojrzeć na teksty z innej perspektywy, dzięki czemu z każdym dniem udoskonala swój warsztat.
Monika Syminowicz

Latest posts by Monika Syminowicz (see all)