Kurs kreatywnego pisania – warto? Cz.2

z 4 komentarze

W ostatnim wpisie wprowadziłam cię do cyklu związanego z kursami kreatywnego pisania. Moją misją jest przekonanie ciebie, że naprawdę warto zapisać się na niego oraz brać w nim czynny udział.

A jak chcę cię przekonać? Podzielić się tym, co zmieniło się w moim myśleniu o pisaniu oraz co zyskałam podczas tych kursów.

A teraz zastanów się ile razy opowiadałeś swoim znajomym o nowym bohaterze, czy nowej scenie, które powodowały, że nie potrafiłeś myśleć o niczym innym? Ile razy dawałeś bliskim osobom do przeczytania tekst?

Powiesz w ogóle, bądź wiele razy.

W ogóle, bo uznałeś, że mogą cię nie zrozumieć, spojrzeć jak na wariata, bądź w ogóle wyśmiać. Niektóre pomysły potrafią być szalone, a bohaterzy jeszcze bardziej pokręceni, zwłaszcza kiedy piszesz w stylu uznawanym za niszowy.

A co wówczas, kiedy znajdowałeś się w sytuacji, że przyjaciele czytali twój tekst, ale nie potrafili cokolwiek powiedzieć na jego temat, oprócz no, fajne?

Czy nie jest to irytujące, kiedy opowiadając o swoich problemach twórczych każdy tylko wzruszał ramionami, albo patrzył na ciebie jak na wariata, bo przecież pisanie to nic trudnego.

Często miałam odczucie, że moje rozterki pisarza nie są ciekawymi tematami do rozmów. Gdzie tkwił problem? Znajomi nie rozumieją moich wątpliwości, nie wiedzą jak to naprawdę wygląda, a poza tym mają własne pasje, które chcą rozwijać. Najczęściej hobby kompletnie inne niż pisanie.

Dlatego, kiedy zaczął się kurs kreatywnego pisania zdziwiłam się, że tak mi tam dobrze. Centralne miejsce zajmowało forum, na którym mogliśmy rozmawiać ze sobą wraz z nauczycielem. Przyznam szczerze, że podchodziłam do niego z rezerwą, bo w tej materii nie miałam miłych doświadczeń. Prawie każdy temat poruszany na jakimkolwiek forum w sieci kończył się pyskówką pomiędzy dwoma lub więcej użytkownikami. Na kursie kreatywnego pisania nie było na to miejsca. Było nas zaledwie dziesięć osób plus nauczyciel, więc nikt nikogo nie obrażał, nie wyśmiewał, czy nie prowokował do kłótni.

Nikt z nas nie był anonimowy.

I co najważniejsze: czułam się jak u siebie w domu.

Pozostałe wpisy z cyklu:

 

 

Zdjęcie: stocksnap.io - Alirio García Diseño Gráfico
Grafika na zdjęciu: Monika Syminowicz

Monika Syminowicz

Monika Syminowicz

Uwielbia łączyć fantasy w thrillerem, ale równocześnie jest przeciwniczką wykorzystywania utartych postaci fantastycznych. Weteranka kursów pisania, które pozwoliły jej spojrzeć na teksty z innej perspektywy, dzięki czemu z każdym dniem udoskonala swój warsztat.
Monika Syminowicz

Latest posts by Monika Syminowicz (see all)