O pisaniu. Na chłodno – recenzja książki Remigiusza Mroza

z Brak komentarzy
O pisaniu. Na chłodno Remigiusza Mroza

Kiedy dowiedziałyśmy się, że mamy recenzować książkę Remigiusza Mroza o pisaniu to złapałyśmy się za głowę. Czy on trochę nie przesadza? – pomyślałyśmy. – Nie dość, że pisze tyle książek w roku i to w różnych gatunkach, to jeszcze zabrał się za pozycję dotyczącą procesu pisania. Jednakże, jak się powiedziało A…

Mało powiedziane, że przed lekturą nasze nastawienie było sceptyczne... Zwyczajnie bałyśmy się tego, co znajdziemy na kartach książki.

Zaczynając od rzeczy najważniejszych – książka dzieli się na dwie części, pierwszą, autobiograficzną oraz drugą, która dotyczy warsztatu oraz wskazówek udzielanych przez pisarza. W części autobiograficznej z pewnością odnajdą się fani autora oraz wszyscy odbiorcy zainteresowani jego życiem prywatnym oraz odpowiedzią na pytanie: jakim cudem pisarz utrzymuje tak zawrotne tempo pisania? Dla nas pierwszych około siedemdziesiąt stron stanowiło dodatek do całości, interesujący, choć jednocześnie niepotrzebny – w końcu mówimy o poradniku pisania, więc i ściśle związanej z warsztatem treści spodziewałyśmy się od początku do końca.

Potem zaczyna się to, na co czekałyśmy – część warsztatowa. Nie stanowi ona typowego poradnika, który wskaże ci odpowiednie ścieżki, a tym bardziej ujawni, co zrobić, by napisać bestseller, ale nakieruje na rzeczy, o których część początkujących pisarzy bardzo często zapomina.

Jak chociażby o tym, że nie wolno zanudzać czytelnika.

A zawsze wypada pamiętać o jednym – by szanować czas Czytelnika. Nie mówię już nawet o tym, że męcząc go długimi opisami, sprawimy, że fabuła zejdzie na drugi plan, a nasz odbiorca straci zainteresowanie poznawaną historią. Mam na myśli to, że ktoś zainwestował nie tylko swoje pieniądze, ale także czas, by poznać naszą opowieść – i oczekuje, że w jak najlepszy sposób mu ją przekażemy. I wprowadzimy go w pewien trans, dzięki któremu zacznie mieć omamy i zwidy. Czymże bowiem jest czytanie, jeśli nie wielogodzinnym gapieniem się na kawałek martwego drzewa i halucynowaniem?

Co najbardziej podobało nam się w książce?

Remigiusz Mróz wciąż zaznacza, jak ważna jest ciężka praca i wyrzeczenie się rzeczy, które odciągają ludzi od pisania. I to jest sedno! Powieści nigdy nie napiszą się same, a marudzenie jak to nie ma się czasu na napisanie czegokolwiek jest często wykorzystywaną wymówką, by nie działać w sferze pisarskiej. Zaznacza też, że bez poświęcenia się temu, ciężko odnieść sukces.

[…] kiedy do moich wydawców zgłaszają się autorzy, którzy chcą powtórzyć nas sukces, często słyszą: „A ile jesteś w stanie poświęcić? Zrezygnujesz ze wszystkiego innego?”

Właśnie, ile z początkujących autorów jest w stanie poświęcić wiele ze swojego życia, by walczyć o marzenia?

Kolejną rzeczą, jaka zawładnęła naszymi sercami jest moment, kiedy Remigiusz Mróz przytacza przykłady wielkich pisarzy, którzy zanim stali się sławni również mieli problem z wydawcami.

„Wielki Marsz”, czyli jego [Stephena Kinga] pierwsza powieść, został odrzucony przez wszystkich wydawców. […] A „Carrie”, jego właściwy debiut? Odrzucona trzydzieści razy […]. Agatha Christie, która przez cztery lata nie mogła znaleźć wydawcy. […] Frank Herbert, którego znają wszyscy fani SF. „Diuna” została odrzucona przez dwudziestu trzech wydawców.

Autor podaje więcej przykładów pisarzy, którzy musieli walczyć o swoje i wciąż próbować, próbować i jeszcze raz próbować.

W końcu upór to najsilniejsza cecha pisarza.

Co jeszcze powinno być ważne dla pisarzy?

Redakcja. Mordercza, bezlitosna, bez emocji. Niektóre momenty trzeba wyciąć, bo zwyczajnie są za długie, inne zaś nie wnoszą niczego ciekawego do historii, a ona przecież powinna przenosić czytelnika w inny świat.

I ostatnie, co nas urzekło – książka daje niesamowitego kopa motywacyjnego. Podczas czytania miałyśmy ochotę, by usiąść, pisać i nie zważać na nic – na porażki, na odrzucenia z magazynów, na małą ilości czasu przeznaczoną na pisanie.

Czego nam brakowało?

Rozdziału o promocji. Autor potraktował ją po macoszemu, a właściwie nic o niej nie powiedział, a wciąż wiele osób o niej zapomina. Niestety wielu pisarzy myśli, że wydawnictwo samo wszystko za nich zrobi, a przecież osoba pisarza i jego wizerunek również są ważne.

Czy możemy polecić tę książkę?

Oczywiście, że tak! Tak motywacyjnego kopa do pisania nie dostałyśmy od dawna.

 

Zdjęcie: Monika Syminowicz

Monika i Alicja

Monika i Alicja

Dwie dziewczyny nie potrafiące żyć bez pisania. Dzięki niemu zyskały przyjaźń na całe życie. Piszą głównie w nurcie fantasy i dzielą się swoją wiedzą zdobytą na kursach kreatywnego pisania, jak i poprzez własne doświadczenie.
Monika i Alicja