Ocalić życie. Cz. 3

z 3 komentarze

Żywiołaki mogą przebywać wśród ludzi nawet kilka tygodni, lecz po tak długim czasie muszą połączyć się z żywiołem, aby odzyskać witalność. Najprościej mają Żywiołaki powietrza, ponieważ wystarczy im mocniejszy powiew, z którym wzlatują, wędrując po świecie. Żywiołaki ziemi również nie narzekają – wystarczy, że znajdą żyzną glebę, po czym tulą się do niej, prosząc o siłę. Często trwają tak bez ruchu całymi miesiącami, a kiedy sie wreszcie przebudzą, okazuje się, że w większości porosły mchem. Niektóre nawet zaczęły zamieniać się w głazy. Najtrudniejsze zadanie miały Żywiołaki ognia. Aby w pełni się zregenerować, muszą znaleźć wulkan i wskoczyć do jego wnętrza, pozwalając by lawa przeniknęła ich istnienie. Jako, że czynnych wulkanów jest coraz mniej, jest im coraz trudniej odzyskać siły. Aguarin natomiast tak, jak każdy wodny Żywiołak musiał udać się do miejsca swego stworzenia przynajmniej kilka razy w roku. Każda woda dodawała mu sił, lecz jeżeli nie chciał utracić możliwości władania nią powrót był niezbędny.

Szedł przed sienie, pogrążony w myślach. Potrącił kogoś łokciem, ale nawet się nie obejrzał, mamrocząc ciche „przepraszam”. Dotarł do przystani. Skręcił w prawo, kierując się do starej łodzi rybackiej, która znajdowała się na samym końcu mola. Mijał wiele większych łodzi oraz motorówek, lecz żadna nie zwróciła jego uwagi. Zapach ryb oraz morskiej toni przywoływał jego komórki. Chciał pobiec, odbić się od skrzypiących desek i pozwolić by fale zabrały go do domu. Rozejrzał się dookoła. Wszędzie kręcili się ludzie. Gdyby nie ich obecność mógłby być sobą, jednak bogowie dawno nakazali Żywiołakom, aby skrywali swoje prawdziwe oblicza przed ludzką rasą.

Krzyki mew przecinały wrzosowe jesienne niebo. Aguarin wreszcie dotarł do celu. Zatrzymał się, szukając wzrokiem znajomego rybaka. Mężczyzna w średnim wieku, wyszedł z pod pokładu, składając razem liny. Szedł przygarbiony, przypatrując się wschodzącemu na horyzoncie słońcu. Jego długa broda oraz wysuszone ciało zupełnie nie pasowały do żywych błękitnych oczu, w których zawsze mieszkały wesołe ogniki. Był częścią morza, zupełnie jak Aguarin. To dlatego kilka lat temu zawarł z nim umowę. Kiedy tylko Aguarin się pojawiał, Theodor miał go zabrać na środek morza i pozwolić mu zanurkować. Aguarin zabronił mu na siebie czekać, a on i tak zawsze zostawał na morzu aż do zmierzchu. Dopiero wtedy wracał do portu. W zamian za tę przysługę, Aguarin wpłacał co miesiąc pokaźną kwotę na uczelniane konto syna Theodora, Felixa. Gdyby nie pomoc Aguarina, Felix nigdy nie poszedłby na wymarzone studia malarskie. Mimo, że Theodor nic nie wiedział o Aguarinie, zgodził się na jego propozycję, pragnąc spełnić marzenia syna. Aguarin sądził, że Theodor dostanie zawału, gdy zobaczył go idącego w kierunku jego rybackiej łódki, kilka tygodni po pierwszym zanurzeniu. Zbladł, a jego oczy rozszerzyły się. Zapewne uważał, że Aguarina pochłonęło morze. Jednak później witał się z nim tylko skinieniem głowy. Musiał się czegoś domyślać, lecz o niec nie pytał.Potrafił uszanować cudze tajemnice; nie tak jak Rebeka.

Theodor odwrócił się przodem do Aguarina i spojrzał mu w oczy.

– Witaj.

– Witaj, Theodorze.

– Długo cię nie było.

Nic nie odpowiedział. Wszedł na pokład i odwiązał linę, która trzymała łódź przy brzegu. Wypłynęli w ciszy. Aguarin usiadł na podłużnej drewnianej  skrzyni, delektując się równym tempem z jakim łódź oddalała się od lądu. Po godzinie zatrzymała się, dryfując bezładnie. Theodor podszedł do Aguarina i usiadł obok. Pochylił się w przód, po czym oparł łokcie na kolanach.

– Co cię dręczy?

Milczał.

– Zawsze jesteś małomówny, ale dzisiaj czymś się martwisz. – Theodor zawahał się, zanim wypowiedział kolejne słowa. – Czy i ja powinienem się martwić?

Aguarin odwrócił w jego kierunku głowię. Wyprostował się, by zaraz wstać. Podszedł na brzeg łodzi, jedną nogę opierając o jej skraj.

– Obyś nie musiał.

Wskoczył do głębokiej wody, zostawiając Theodora samego. Nurkował coraz głębiej, aż dotarł na samo dno. Zdjął ubranie oraz buty, oddając je zachłannej wodzie. Zanurzył bose stopy w piasku, a za chwilę położył się na nim na plecach. Oglądał grę świateł załamujących się na morskiej tafli i oferujących mu niesamowity widok; widok niewidoczny dla śmiertelników. Dzięki wyostrzonym zmysłom podczas przebywania w wodzie mógł dostrzec oraz poczuć każdą kroplę. W końcu zamknął oczy, by w pełni przyjąć morze.

Woda przepływała przez niego, niosąc ze sobą niezliczone wiadomości. Wiedział o statkach przepływających nieopodal, o ławicach ryb starających się umknąć przed mniejszymi drapieżnikami; o szarej płaszczce schowanej zaledwie kilkaset metrów od niego. Polowała na sporej wielkości rybę, czając się ze swoim kolcem jadowym zagrzebanym wraz z nią w piasku. Im bardziej poddawał się wodzie, tym jego umysł sięgał dalej. Mógł wyczuć drgania ziemi, wzburzające wodę oraz zmieniające kierunek pływu. Po pewnym czasie czuł, że zaczyna wpływać na otoczenie. Poruszył palcami. Znajdująca się przy nich woda zagotowała się.

Wreszcie otworzył oczy. Czuł przepełniającą go siłę. Był naczyniem dla mocy oceanu, która znalazła sobie w nim wiernego wyznawcę. Czyste krople wypłukały z niego zmęczenie długich tygodni, podczas których bliżej mu było do lądu, niż do wody. Pozwolił, by prąd wody nakazał mu kierunek ruchu. Wreszcie miał chwilę, aby zastanowić się nad przedziwnym snem, który nawiedzał go systematycznie co trzecią przespaną noc. Zmarszczył brwi. Wiedział, że powinien z kimś porozmawiać o powtarzających się obrazach oraz o ich przekazie. A ten był niepokojący. Nadchodziły zmiany, nie miał jednak pojęcia czego mogły dotyczyć.

Zdjęcie: unsplash.com - Eutah Mizushima
Grafika na zdjęciu: Monika Syminowicz

DOBRY PODPIS

Alicja Wlazło

Alicja Wlazło

Niepoprawna optymistka, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Nie poddaje w wątpliwość istnienia smoków; upiera się nawet, że w przeszłości udało się jej jednego oswoić. Fantastyka to jej żywioł. Nawiedza ją milion pomysłów na minutę i obawia się, że nie starczy jej życia na spisanie chociażby części.
Alicja Wlazło

Latest posts by Alicja Wlazło (see all)