Pisarze dla pisarzy. Agnieszka Lis

z Brak komentarzy

 

Na Zostać Pisarzem gościmy kolejną pisarkę! Przywitajcie Agnieszkę Lis, autorkę powieści jak "Karuzela", "Jutro będzie normalnie" czy "Huśtawka".

Ciekawi, co ma wam do przekazania? Zapraszam!

Agnieszka Lis - pisarka. Z wykształcenia pianistka i dziennikarka. Przez wiele lat handlowiec w wielkich korporacjach. Autorka powieści "Jutro będzie normalnie", "Samotność we dwoje", "Pozytywka", "Karuzela" oraz cyklu bajek dla przedszkolaków "Przygody Pana Parasola" (2011 - wygrały "Konkurs na dobrą powieść" w kategorii bajek dla dzieci).

Członek Stowarzyszenia Autorów Polskich oraz Stowarzyszenia Autorów i Wydawców Copyright Polska.

1.Co sprawiło, że zaczęłaś pisać?

Nie mam pojęcia! Pisałam od zawsze. Od kiedy chwyciłam poprawnie długopis w rękę. Pierwsze wspomnienie z tym związane jest z okresu, gdy miałam pięć - sześć lat. Stawiałam już pierwsze kulfony i gdy pewnego dnia posprzeczałam się na podwórku z koleżanką (do dzisiaj pamiętam jej imię!) ze złości czy z rozżalenia - zaczęłam coś gryzmolić. Nieudolnie, jak to dziecko, to pewnie było kilka, kilkanaście słów, może kilka zdań, w których wyrzuciłam z siebie złe emocje. Poczułam się na tyle lepiej, że to zapamiętałam. Zostało we mnie - i potem się utrwaliło - przekonanie, że pisanie może pełnić terapeutyczną rolę. Oczywiście, umiejętność nazwania tego stanu przyszła znacznie później.

Jednak niewiele ma to wspólnego z pisaniem powieści. To tylko pierwsze wspomnienie, taka pierwotna (?) emocja, która niezmiennie pozytywnie mi się z pisaniem kojarzy.

Pierwsza napisana przez mnie powieść nie nadaje się do publikacji. Jest słaba, szkoda poświęcać jej czas. Nauczyła mnie jednak dużo i mam wrażenie, a może tylko nadzieję, że każda kolejna jest lepsza. Warsztatowo i nie tylko. Napisałam ją już jako mocno dorosła osoba… do wieku przyznawać się nie będę 😉

2.Czym jest dla ciebie pisanie?

Powietrzem. Oddechem. Życiem.
Wszystkim.
Po mojej rodzinie najważniejszym elementem mojego życia.

3.Z czego czerpiesz jako pisarz?

To jest pytanie, na które można odpowiedzieć elaboratem. Nie będę jednak przynudzać. Po prostu - z życia. Ze wszystkiego, co mnie otacza. Najczęściej pomysły przychodzą mi do głowy wtedy, kiedy jestem wypoczęta. Na wakacjach na przykład. Po prostu przychodzi temat, dzieje się „coś” i już wiem, że mam zalążek. Przy czym oczywiście to jest dopiero początek, potem tygodniami, a częściej miesiącami pracuję nad bohaterami, wątkami, szczegółami fabuły. I dopiero po opracowaniu sensownego konspektu siadam do pisania, cały czas czerpiąc z otoczenia. Czasem kolor włosów przypadkowo spotkanej osoby może zainspirować mnie do uwydatnienia jakiegoś szczegółu wyglądu bohatera. Albo zasłyszane zdanie. Nie kopiuję jednak rzeczywistości wprost, wymyślam ją – ale często na podstawie tego, co zaobserwuję w otoczeniu. Wyjątkiem były „Latawce”, które są zapisem autentycznej historii – ja tylko nadałam jej literacką formę.

Generalnie z pomysłami mogłoby być tak, żeby gdzieś istniała jakaś studnia, kopalnia, ich magazyn. Każdy by przyszedł i zdjął sobie z półki / wykopał coś, co byłoby dlań przydatne.

Tylko, że… takie miejsce istnieje. Jest nim życie. Jedyne, co trzeba zrobić, to obserwować.

4.Gdybyś mogła ukraść komuś talent pisarski, kto by to był i dlaczego?

Ooooo! Lista byłaby długa.
Przede wszystkim, jeśli chodzi o talent – Bach. Jan Sebastian. Wprawdzie to nie pisarz, chociaż właściwie… przecież on pisał, tylko nutami. Nie ma dla mnie doskonalszej formy intelektualnego przekazu - muzyka Bacha jest absolutem. A jeśli kraść, to na całego. Tak samo jak uczyć się – od najlepszych 😉
Poza Bachem lista jest niewyczerpana.
Bułhakow.
Shakespeare.
Hemingway.
Dostojewski.
Norwid.
Christie.
Nabokov.
Mogłabym wymieniać w nieskończoność. Generalnie wszyscy, którym udało lub udaje się stworzyć pełnokrwiste postacie, które zostają z czytelnikiem.

5.Co robisz, gdy brakuje ci motywacji?

Jestem dla siebie bezwzględna. Po prostu siadam i piszę!

Z tym, że ja uwielbiam pisać, więc moją motywacją jest samo pisanie. Czasami okrutnie się podczas pisania męczę – jestem z siebie ciągle niezadowolona i wciąż uważam, że powinnam napisać coś (wszystko…) lepiej. Dlatego też po wydaniu książki już tekstu nie czytam (chyba, że jest przygotowywany do kolejnej edycji).

Może więc to jest moim napędem? Dążenie do tego, żeby pisać lepiej? Czasem myślę, że ścigam się sama ze sobą i ze swoimi oczekiwaniami. Żadne zewnętrze uwarunkowania nie są w stanie zmotywować mnie tak bardzo, jak mój samokrytycyzm.

Co napędza, owszem, ale czasem ciężko z tym żyć…

6.Jaką radę dałbyś początkującym pisarzom?

Słowa najprostsze niosą najwięcej treści.

PISZ!

To jedyne, co warto radzić pisarzowi lub adeptowi pisarstwa. Im więcej pisarskich doświadczeń, tym większa wiedza piszącego o jego ograniczeniach, bo z tym przecież borykamy się w codziennej pracy.

Poza tym – SKREŚLAJ!

Nie można bać się poprawek, redakcji, pracy nad tekstem, nad każdym słowem. To bardziej – przynajmniej u początkujących pisarzy, jak sądzę - przełamywanie samego siebie. Doświadczanie, że można, należy próbować pisać lepiej. Że można, należy poprawiać. Skreślanie boli, szczególnie na początku, jest jednak niezbędne i koniecznie trzeba się nauczyć pewnej bezwzględności wobec napisanych przez siebie słów.

Oczywiście, pisanie musi być podlane gęstym sosem z różnorodnych lektur (przy czym kluczem jest dla mnie słowo „różnorodne”, bo to poszerza spektrum pisarskiego spojrzenia), nie jest także źle, gdy jako przeprawa trafi się kilka pisarskich kursów, traktowanych jednak nie jako wytyczne, a zbiór kolejnych doświadczeń, z których należy wyciągać to, co w danej chwili potrzebne.

Jednak najważniejsze w pisaniu jest PISANIE.

Drugie kluczowe słowo to: CODZIENNIE.

Reszta się wyklaruje.

Serdecznie dziękuję za rozmowę i życzę kolejnych sukcesów!

 

Zdjęcie: pixabay.com - Fill

Alicja Wlazło

Alicja Wlazło

Niepoprawna optymistka, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Nie poddaje w wątpliwość istnienia smoków; upiera się nawet, że w przeszłości udało się jej jednego oswoić. Fantastyka to jej żywioł. Nawiedza ją milion pomysłów na minutę i obawia się, że nie starczy jej życia na spisanie chociażby części.
Alicja Wlazło