Pisarze dla pisarzy: Paweł Majka

z Brak komentarzy

 

Serdecznie zapraszam na kolejny wywiad! Tym razem z Pawłem Majką, lecz zanim przejdziemy do odpowiedzi, zachęcam do przeczytania notki o autorze.

 

Paweł Majka, urodzony w 1972 roku w Krakowie, polski autor opowiadań i powieści fantastycznych. Pierwsze opowiadanie wydano mu drukiem w 1987 roku, w nagrodę za zajęcie 3 miejsca w konkursie Złotej Ostrogi organizowanym co roku przez „Świat Młodych”. Następne opowiadanie opublikował dopiero w roku 2006. Pracował w lokalnych mediach – prasie i rozgłośniach radiowych, później w jednej z ogólnopolskich telewizji. Współpracował z „Czasem Fantastyki” i internetowym magazynem „Creatio Fantastica”. Obecnie współpracuje ze "Smokopolitan" oraz blogiem poświęconym grom video GIKZ.pl. Opowiadania publikował w „Nowej Fantastyce”, SFHiF, F&SF Edycja Polska oraz antologiach wydawnictw Powergraph, Fabryka Słów, Genius Creations.

 

Jest autorem powieści: "Pokój Światów" (nominacja do Nagrody in. Janusza A. Zajdla w roku 2015, oraz Nagroda im. Jerzego Żuławskiego 2015), "Dzielnica Obiecana", "Niebiańskie Pastwiska" (nominowana do nagrody Zajdla, otrzymała nagrodę im. Żuławskiego w roku 2016), „Człowiek Obiecany”, „Berserk”, „Wojny Przestrzeni”.

 

1. Co sprawiło, że zacząłeś pisać?

Chęć by pisać. Oczywiście, ona nie wzięła się znikąd. Najpierw zostałem czytelnikiem, i to z rodzaju tych łakomych, pożerających naprawdę spore ilości literatury. Choć wydaje mi się, że chęć do wymyślania i opowiadania historii towarzyszyła mi od zawsze i możliwe, że zanim jeszcze zacząłem czytać, już lubiłem opowiadać. Z drugiej strony, czytać nauczyłem się stosunkowo wcześnie.

Jakie nie byłyby początki chęć do snucia opowieści miałem w genach, czy nie, to właśnie czytanie książek wydaje mi się najważniejsze. Czytasz, przenikają cię same opowieści i style ich snucia, rozwija się wyobraźnia. A im więcej czytasz, tym bardziej czujesz, że chętnie sam byś popisał. Tak było ze mną.

2. Czym jest dla ciebie pisanie?

Na to nie ma jednej odpowiedzi. Czasem hobby, czasem okazją do zarobku. Czasem przyjemnością, a czasem ciężką pracą, by zdążyć z terminem, albo przebrnąć przez jakiś fragment, do którego nie czuję sympatii, a który jest konieczny. Bywa niesamowitą zabawą, bywa irytującym obowiązkiem. Na pewno nie umiałbym przestać pisać.

3. Z czego czerpiesz jako pisarz?

Ze wszystkiego. Nie ma takiego elementu życia, który nie mógłby się stać inspiracją, albo źródłem wiedzy. Mogę oczytać się w informacjach na temat jakiegoś okresu historycznego, albo przygotować szczegółowy plan dotyczący wymyślanej przeze mnie rzeczywistości, opierając się przy tym na materiałach dotyczących np. wojskowości, historii i etnografii, a i tak być może najważniejszym momentem w opowieści będzie wspomnienie chwili w górach, gdy nagle tak bardzo zapragnąłem pomarańczy, że złamałem marszrutę, zszedłem ze szlaku i po dwóch dniach wreszcie kupiłem na targu upragniony owoc.

4. Gdybyś mógł ukraść komuś talent pisarski, kto by to był i dlaczego?

Z jednej strony nie chcę nikomu nic kraść, bo chcę być sobą. To, że może mnie zachwycić fraza Llosy czy Szostaka, nie znaczy, że chcę się nimi stać. Po pierwsze to zabiłoby przyjemność czytania ich dzieł, po drugie zabiłoby moją indywidualność. Oczywiście, chciałbym umieć pisać lepiej, ale nie poprzez upodobnienie się do kogoś, choćby był najwspanialszym z mistrzów pióra.

Z drugiej jednakże strony bywa przecież tak, że czasem celowo zaszczepiam sobie czyjś styl. Kiedy szykowałem się do fragmentu powieści, w którym pojawia się prywatny detektyw wyciągnięty z konkretnej konwencji, najpierw przez jakiś czas (niezbyt długo) czytałem kilka powieści osadzonych w tej właśnie konwencji. Ostatnio pracuję nad powieścią fantastyczno – historyczną, więc czytam sporo powieści historycznych, by sprawdzić jak ich autorzy poradzili sobie z wyzwaniami, jakie stoją teraz przede mną. Nie twierdzę, że będę korzystał z ich rozwiązań, ale chciałem się im przyjrzeć.

5. Co robisz, gdy brakuje ci motywacji?

Piszę. Nie znam lepszego sposobu. Czasem tak jest, że piszesz trochę wbrew sobie. Bo fragment nie leży, bo głowa boli, bo chciałoby się zamiast tego konkretnego tekstu napisać jakiś inny, oparty na najnowszym pomyśle. A czasem po prostu dzień jest nie ten i człowiekowi nie chce się nic a nic. Zwłaszcza, że właśnie wrócił z pracy, musi pomyśleć o zjedzeniu jakiegoś obiadu i o tym, że do weekendu zostały aż cztery dni i będą to dni zasuwania na najwyższych obrotach. Istnieje mnóstwo powodów, by stracić motywację. W takich chwilach trzeba usiąść i zacząć rzeźbić literami stronę, choćby każde uderzenie w klawiaturę wydawało się daremnym zadręczaniem samego siebie. Bo tekst wcale nie wychodzi dobrze, a ja mam świadomość, że na drugi dzień wyrzucę i z dziewięćdziesiąt procent tego wymęczonego materiału przy pierwszej redakcji. Ale i tak trzeba siedzieć i pisać. Choćby tylko pół godziny. Bo może ocaleje tych dziesięć procent. A niechby nawet i przepadła całość. Doświadczenie mówi mi, że jeśli ulegnę i odpuszczę sobie w nadziei, że za dzień albo dwa motywacja wróci, to sam siebie oszukam. Na drugi dzień nie zrobi się łatwiej, ale trudniej.

6. Jaką radę dałbyś początkującym pisarzom?

Po pierwsze dużo czytać, po drugie dużo pisać. O pisaniu już powiedziałem, ale powtórzę – codziennie, choćby niedługo. Nieźle jest znaleźć dla siebie właściwy fragment doby i się go trzymać. Ale nawet jeśli okaże się, że ta nasza najlepsza pora została zajęta przez inne obowiązki, nie można potraktować tego jako wymówki. Istnieją oczywiście pisarze, którzy piszą zrywami, ale na początku drogi, kiedy dopiero budujemy swój warsztat, lepiej nie brać z nich przykładu.

Jeśli zaś chodzi o czytanie, to zdania są naszą strawą. Im więcej czytasz, tym więcej umiesz. To także element budowania warsztatu. Przy czym, kiedy mówię: „dużo czytać”, nie oznacza to tylko ilości książek do przeczytania, a raczej różnorodności. Zdarzało mi się poznać ludzi przekonanych, że ich miłość np. do fantastyki przejawiająca się czytaniem fantastyki wyłącznie to dobry punkt wyjścia do pisania. Na zasadzie: „piszę fantastykę, więc czytam tylko fantastykę”. To błędne założenie i kiepski pomysł. Ogranicza, zamiast rozwijać. Należy czytać dużo i rozmaicie, to pozwoli poszerzyć horyzonty, lepiej wytrenować wyobraźnię i doskonalić warsztat.

Bardzo dziękuję za fascynujący wywiad! Życzę wielu sukcesów w przyszłości!

 

Zdjęcie: pixabay.com - Fill

 

Alicja Wlazło

Alicja Wlazło

Niepoprawna optymistka, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Nie poddaje w wątpliwość istnienia smoków; upiera się nawet, że w przeszłości udało się jej jednego oswoić. Fantastyka to jej żywioł. Nawiedza ją milion pomysłów na minutę i obawia się, że nie starczy jej życia na spisanie chociażby części.
Alicja Wlazło