Pisarze dla pisarzy. Radosław Lewandowski

z Brak komentarzy

Tym razem przedstawiamy wam pisarza znanego między innymi z trylogii o Wikingach, który podbija nie tylko Polskę - Radosław Lewandowski!

 

Radosław Lewandowski - rocznik '68, autor powieści „Yggdrasil Struny Czasu” oraz space opery „Yggdrasil Exodus”, a także sagi o Wikingach. Współzałożyciel Płockiego Klubu Fantastyki „Elgalh'ai”. Miłośnik literatury i filmu z gatunku fantasy, science fiction, space opera, fantastyki apokaliptycznej oraz barwnych i nieco krwawych opowieści historycznych. Historyk-amator, przejawiający niezdrowe zainteresowanie kulturą wczesnosłowiańską i skandynawską, w tym głównie trzema „złotymi wiekami wikingów”. Wyszkolony kucharz, ale marny wojownik i skald. Długoletni i niezmiennie stały w swoich upodobaniach wielbiciel własnej żony i dzieci. Mieszka w Płocku.

1. Co sprawiło, że zacząłeś pisać?

Potrzeba. I to nie żart. Oczywiście nie chodzi o poczucie misji czy inne bzdety. Po prostu bardzo, bardzo, bardzo chciałem spisać moją historię.  To była opowieść, którą snułem we własnej głowie niemal od dziecka. Zastanawiałem się nad podróżami w czasie, nad konsekwencjami wycieczki w głęboką przeszłość. Gdy z wiekiem doszło doświadczenie żal było nie skorzystać.

2. Czym jest dla ciebie pisanie?

Ciężką robotą, kręgosłupem poczucia wartości, hobby, stemplem dla potomnych, marzeniem, obowiązkiem. W kilku słowach to byłoby mniej więcej tak.

3. Z czego czerpiesz jako pisarz?

Tak naprawdę, to wszystko zależy o czym piszę. Jeśli jest to fantastyka, to z ukształtowanej tysiącami książek wyobraźni. Z przefiltrowanych pomysłów innych autorów, bo – umówmy się - każdy tak robi. Przykładem są chociażby próby wymyślenia wyglądu kosmitów. Jeśli nie ze świata zwierząt, to zielone ludziki z banią zamiast głowy.

Natomiast w przypadku powieści historycznych, korzystam po prostu z historii. Mam jakąś obsesję na punkcie dydaktyki. Może to nauczycielski gen, a może skłonność do pouczania innych. Z czego to się bierze, licho wie. Kiedyś, gdy mieszkając w Płocku codziennie dojeżdżałem do pracy w Warszawie, moje dzieci naśmiewały się ze starego twierdząc, że przyjechał „ojciec dyrektor” i poucza.

4. Gdybyś mógł ukraść komuś talent pisarski, kto by to był i dlaczego?

Nie mam takich ciągot. Nie dlatego, że uważam siebie za dzieło idealne, ale każdy z nas jest inny. Chociaż jestem twórcą fantastyki, nigdy dotąd nie zastanawiałem się komu ukraść talent. To już prędzej, gdzie i na kogo bym się zaczaił będąc niewidzialnym… Ale moment, może Dickowi, może Harrisonowi – bardzo podobała mi się jego Planeta Śmierci. Isaakowi Asimov, Sniegowowi, Herbertowi – a cholera wie!

5. Co robisz, gdy brakuje ci motywacji?

Czytam to, co napisałem wcześniej. Tak w ogóle, to autor jest najwierniejszym czytelnikiem swoich powieści. Czyta je setki razy i za każdym razem coś poprawia.

6. Jaką radę dałbyś początkującym pisarzom?

Nie poddawać się. Sam wielokrotnie wysyłałem swoją pierwszą powieść. To były dziesiątki wydawnictw. Otrzymywałem kilka odpowiedzi, czasem dwie, trzy. Wszystkie odmowne. Dwa dni trwał dół, potem poprawiałem powieść i wysyłałem jeszcze raz pod nieco zmienionym tytułem. Do skutku. Jeśli nie jesteś człowiekiem upartym, to sobie odpuść.

Gdzieś czytałem, że wydawanie książek, to wydawanie pieniędzy. Wydawnictwa w naszym kraju nie mają lekko, stąd rozumiem, że wolą postawić na zagranicznego pewniaka, zamiast na krajowe jajko z niespodzianką. Tym bardziej chwała tym, które się na to decydują. Książek debiutanta, średnio, wypuszcza się na rynek ok. trzech tysięcy egzemplarzy. I to u dużych wydawców, mniejsi aż tak nie ryzykują. Na jednym autor zarobi od złotówki do dwóch złotych, więc łatwo policzyć, że nie dorobicie się majątków. Ale wracając do pierwszego pytania: dlaczego piszesz? - To jak zauważyliście, dla kasy tam się nie pojawiło.

Sugerowałbym po skończeniu dzieła, dać tekst profesjonaliście do korekty i redakcji. To kosztuje kilkaset złotych, ale może zaważyć w oczach redaktora w wydawnictwie.  Oni dostają tam kilkadziesiąt tekstów dziennie, z czego wydają kilkadziesiąt tytułów rocznie! To prawie jak trafić szóstkę w totku.

Powodzenia.

Serdecznie zachęcam do zajrzenia na stronę pisarza, gdzie znajdziecie wiele ciekawych artykułów!

 

Zdjęcie: pixabay.com - Fill

Alicja Wlazło

Alicja Wlazło

Niepoprawna optymistka, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Nie poddaje w wątpliwość istnienia smoków; upiera się nawet, że w przeszłości udało się jej jednego oswoić. Fantastyka to jej żywioł. Nawiedza ją milion pomysłów na minutę i obawia się, że nie starczy jej życia na spisanie chociażby części.
Alicja Wlazło

Latest posts by Alicja Wlazło (see all)