Rodzaje narracji – pierwszoosobowa

z Brak komentarzy

 

Podczas pisania książki pamiętamy o wielu rzeczach – wykreowaniu bohatera głównego, scenach, otoczeniu i jego opisie, a nawet o dialogach, ale czy zastanawiamy się, jaką wybrać narrację?

Wydawałoby się, że co za problem zdecydować się czyim głosem będziemy mówić? Czasem wybór narracji jest właściwie z góry przesądzony, bo od samego początku wiemy, na jaką narrację postawimy. Najczęściej jest to narracja pierwszoosobowa lub trzecioosobowa i większość książek jest właśnie pisania w jednej z nich.

Rodzaje narracji: pierwszoosobowa

– Dwunasty Dystrykt – mamroczę. Tu możesz bezpiecznie umrzeć z głodu.
Pośpiesznie oglądam się przez ramię. Nawet tutaj, na kompletnym odludziu, człowiek się obawia, że ktoś go podsłucha.

 

Suzanne Collins, Igrzyska Śmierci, t.1

Jak widać po tym krótkim fragmencie fabuła powieści jest opowiadana z perspektywy „ja” bohatera i należy do tego typu narracji, gdzie czytelnik wie tylko tyle, ile wie bohater. Pozostałe postacie w książce nie mają prawa głosu, a cała uwaga czytelnika będzie zwrócona w stronę głównego bohatera.

Jednak, w takiej narracji można się skupić na tym, co dana postać przeżywa, co zobaczyła i jak bardzo się zaangażowała w daną sytuację. Narracja pierwszoosobowa często jest wykorzystywana w książkach dla młodzieży: Igrzyska Śmierci, cykl Niezgodnej, Zmierzch. W tych książkach postawiono właśnie na narrację pierwszoosobową, by młodzi czytelnicy przeżywali wraz z bohaterkami ich emocje i zaangażowanie na sytuacje, w jakich postawił je los.

Jakie są pułapki w narracji pierwszoosobowej?

Musisz pamiętać, że kiedy wybierzesz tę narrację nie możesz nagle znaleźć się w głowie innego bohatera, bo narrator jest tylko w jednej postaci. To tak, jakbyś ty opowiadał swoją historię komuś innemu i nagle wtrącił odczucia innej osoby, o których możesz jedynie się domyślać.

Inną pułapką jest to, że masz ograniczone pole widzenia. Jeśli twój bohater wyrusza w wędrówkę w nieznane to nie może wiedzieć, co znajduje się za drzwiami domu, dopóki nie wjedzie do środka.

Co jeszcze?

Przemyślenia bohatera. W narracji pierwszoosobowej bardzo łatwo wpaść w pułapkę rozmyślań bohatera, co mógłby zrobić, a czego nie zrobił i dlaczego czuł gniew, a nie smutek. Czasami zdarzało mi się natrafić na książkę, w której rozmyślania bohatera dłużyły się w nieskończoność, bo autor powieści uznał, że to jest ważne dla historii. Niestety, nie były. Po kolejnym natrafieniu na długie rozmyślania bohatera odłożyłam książkę i już nigdy do niej nie wróciłam.

Owszem, analizowanie sytuacji przez bohatera czasem jest istotne dla fabuły, bo bohater wówczas może dojść do odpowiednich wniosków i zmienić swoje postrzeganie danej sytuacji. Ale…, musi to być opisane z wyczuciem. Warto stosować tutaj zasadę: im mniej, tym lepiej.

Nie można zapomnieć też o problemie z opisaniem bohatera głównego, bo ileż razy można wykorzystywać lustro, by opisać postać? Oczywiście nadal ten zabieg jest wykorzystywany, co doskonale widać w poniższym fragmencie:

Ukradkiem zerkam na swoje odbicie, kiedy matka nie patrzy. Nie z próżności, tylko z ciekawości. Wygląd człowieka może się bardzo zmienić przez trzy miesiące. Odbicie pokazuje wąską twarz, duże okrągłe oczy i długi cienki nos – wciąż wyglądam jak mała dziewczynka, chociaż niedawno, w ciągu ostatnich kilku miesięcy, stałam się szesnastolatką.

 

Veronica Ruth, Niezgodna

Czy stosować ten typ narracji?

Oczywiście, że tak. Choć sama niekoniecznie lubię pisać w pierwszej osobie, to jednak niektóre teksty same proszą się o pisanie właśnie z perspektywy tylko głównego bohatera.

Jaki ty masz stosunek do narracji pierwszoosobowej? Czy należy do ulubionej?

Zdjęcie: kaboompics.com

Monika Syminowicz

Monika Syminowicz

Uwielbia łączyć fantasy w thrillerem, ale równocześnie jest przeciwniczką wykorzystywania utartych postaci fantastycznych. Weteranka kursów pisania, które pozwoliły jej spojrzeć na teksty z innej perspektywy, dzięki czemu z każdym dniem udoskonala swój warsztat.
Monika Syminowicz