Scena walki – co zrobić, by porwała czytelnika? Część 1

z Brak komentarzy

 

jak opisać scenę walki

Niektórzy powiedzą – prosta sprawa! Inni – to wcale nic łatwego! Jak opisać scenę walki? Z chęcią odpowiem na to pytanie.

Sceny akcji, w tym walki, stanowią istotny element w powieściach czy też opowiadaniach. Popychają fabułę do przodu, zarazem wprawiając czytelnika w stan niecierpliwości, a jednocześnie zaciskają swoje macki coraz bardziej na jego duszy. A wszystko po to, by nie był się w stanie oderwać od naszego dzieła!

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że nie uważam się za żadnego eksperta od pisania scen akcji, jednak chcę przekazać wam wiedzę, którą do tej pory udało mi się nabyć. Mam nadzieję, że pomoże to choć kilku z was i uwierzycie, iż pisanie scen walki nie jest takie trudne jakby to się mogło wydawać na pierwszy rzut oka.

Ale nie jest też aż takie proste…

Zaczynajmy!

Od ogółu do szczegółu

Zasada, która sprawdza się przy każdym opisie, ma swoje zastosowanie również tutaj. Gdy opisujemy scenę walki warto najpierw wyobrazić sobie miejsce oraz bohaterów, którzy będą brali w niej udział. Poczuj zapachy, dźwięki, pamiętaj – pisz zmysłami! A potem zacznij od jak największego ogółu – o ile można tak poprawnie stwierdzić – a następnie stopniowo zwiększaj napięcie, skupiając się na mniejszej grupie np. grupie „dobrych”, aż w końcu zatrzymasz się na bohaterze głównym. Od ogółu do szczegółu oznacza również, że na początku możesz zacząć zdaniem: Dźwięk ścierających się ze sobą ostrzy odbijał się od ścian i wracał niczym bumerang prosto do moich uszu. 

Z powyższego zdania nie dowiadujemy się nic konkretnego, a mimo to wiemy, że zaraz coś się wydarzy i rozpęta się piekło. Cóż, przynajmniej jakaś walka. Z każdym kolejnym zdaniem warto dodawać więcej bodźców, ale uważaj i…

Nie skupiaj się za bardzo na detalach

Dokładnie! Już mówię, bo jak zwykle u mnie z pewnością zauważycie pewną nieścisłość. W pierwszym punkcie pisałam o istotności pisania od ogółu do szczegółu. A także o tym, jak ważne są te szczegóły, jest jednak jedna istotna rzecz, o której nie można zapominać – nie przesadź z ilością szczegółów. Dlaczego? Ponieważ jeśli dasz zbyt wiele bodźców i opiszesz każdego z bohaterów, ich każde starcie, każdy ruch, czytelnik najzwyczajniej się pogubi i rzuci książką w kąt.

Także pamiętaj, nie przesadź!

Porównania? Z umiarem bądź wcale!

Scena walki jest o tyle specyficznym elementem tekstu, że wtrącanie do niej jakichkolwiek elementów poetyckich mija się z celem. A przynajmniej w przypadku, gdy robimy to na siłę, pragnąc upiększyć nasze dzieło jeszcze bardziej, bo przecież w innej książce dostrzegliśmy właśnie taki wybieg i wyszedł naprawdę dobrze! Zgoda, należy jednak pamiętać, że scena walki ma podstawowe zadanie do spełnienia – popchnięcie akcji do przodu. Każde porownanie, upiększenie, mnogość przymiotników, przysłówków, zaimków s p o w a l n i a akcję, czyli automatycznie działa sprzecznie z głównym zamierzeniem napisania sceny walki! Nie byłabym sobą, gdybym nie dodała, że istnieją momenty, w których zwyczajnie pasuje dodanie metafory czy też dodatkowego przymiotnika. Jak poznać, kiedy następuje właściwy moment w tekście?

Musisz go wyczuć, innej rady niestety nie mam.

 

Zdjęcie: pexels.com

 

Alicja Wlazło

Alicja Wlazło

Niepoprawna optymistka, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Nie poddaje w wątpliwość istnienia smoków; upiera się nawet, że w przeszłości udało się jej jednego oswoić. Fantastyka to jej żywioł. Nawiedza ją milion pomysłów na minutę i obawia się, że nie starczy jej życia na spisanie chociażby części.
Alicja Wlazło