Skąd biorę zapał?

z 1 komentarz

metro, prowadzenie bloga, pisanie postów

Etna de Wus zapytała się mnie ostatnio w komentarzu: Skąd biorę zapał? Częściowo odpowiedziałam jej na to pytanie, ale chciałabym to rozszerzyć.

Jaki znowu burn out?

Zbyt krótko prowadzę bloga, żeby dopadł mnie tzw. blogerski burn out. Jestem jeszcze tym wszystkim oczarowana, zachwycona i zakręcona na maksa. Nawet jeśli bywają dni, że nikt na mojego bloga nie wchodzi. Nie mam jeszcze takiego zniechęcenia, że powinnam rzucić to w diabły.

Strach i cel

Pomysł na bloga przyszedł ponad rok temu, a dlaczego tego nie zrobiłam? Pisałam o tym już w pierwszym wpisie. Strach przed nieznanym. Obawa czy podołam, czy w ogóle będę miała tematy do publikacji.

Spełnianie marzeń może uniemożliwić jedynie strach przed klęską.

(Alchemik) Paulo Coelho

Jednak cel jaki postawiłam i uzyskałam go pod koniec 2014 roku zmotywował mnie, bym zabrała się za bloga. Najważniejsze to ustanowić taki cel, by był realny, a nie wydumany. Przykład? Nie stawiaj celu: napiszę książkę w jeden miesiąc. Załóż: napiszę książkę w 6 miesięcy.

Moim celem nie jest zdobycie ogromnej liczby czytelników w miesiąc, czy w dwa, bo to niemożliwe do osiągnięcia. Tak samo nie założyłam, że komentarze pod wpisami będą lały się strumieniami, bo to nierealne. Ludzie nie lubią komentować, tak samo jak nie lubią wypełniać ankiet. Taka ludzka natura.

Aby trud owocował, musi być jasno określony cel.

Czesław Banach

Zbieranie informacji

Pierwsze, co zrobiłam przed założeniem bloga to zbierałam informacje z czym to się je. Bez tego możliwe, że poddałabym się po miesiącu blogowania, mój szablon wyglądałby jak bazgroły pięciolatka, a wpisy byłyby chaotyczne. Wiele rzeczy dowiedziałam się z takich blogów jak:

a) vademecumblogera.pl,

b) zyj-kochaj-tworz.pl,

c) kameralna.com.pl,

d) hafija-background.blogspot.com,

e) pomocnicy.blogspot.com.

Jeśli chodzi o promocję bloga, kody HMTL, szablony i inne rzeczy związane z blogowaniem to na tych stronach znajduję inspirację, rady, nauki. I wszystkie te blogi są prowadzone o wiele dużej niż mój, więc też mają większe doświadczenie, a ja potrafię uczyć się na cudzych błędach – chociaż nie zawsze.

Planowanie

To jedna z najważniejszych rzeczy. Bez planu daleko się nie pojedzie, bo albo coś wypadnie ci z głowy, albo po prostu pogubisz się w swoich zamierzeniach. Plan jest jak droga, która prowadzi cię przez pułapki i przeszkody. Dzięki planowaniu wiesz, gdzie chcesz dojść, co zamierzasz zrobić na poszczególnych etapach drogi.

Moje plany wyglądają różnie, czasem mam już przygotowane wpisy z kilkunastodniowym wyprzedzeniem, które tylko czekają na opublikowanie. Czasem łapie się na tym, że dziś jest dzień publikacji, a wpisu ani widu ani słychu – i to jest najgorsza opcja, bo zazwyczaj się śpieszę i słowa nie chcą się układać tak jakbym chciała.

Bez planu ani rusz.

Systematyczność

Właśnie – systematyczność. Dlatego zmieniłam dni i porę publikacji wpisów. Wcześniej dawałam tekst co trzeci dzień o 17.40. Na dobrą sprawę ciągle gubiłam się w dniach i nie wiedziałam, czy wpis powinien być na dziś czy na jutro. Teraz mam określone dni i łatwe do zapamiętania, bo są stałe. A czytelnicy lubią jak coś jest z góry jasno określone. Jeśli wpisy pojawiają się regularnie, to i poważanie czytelników jest większe, bo wiedzą, że mój blog nie zniknie z dnia na dzień, że to nie jest kolejny blog, który zaraz zginie w gąszczu podobnych.

Trudniej zmotywować się do napisania tekstu raz w miesiącu niż dwa lub trzy razy w tygodniu. Bo to pewnego rodzaju bat. Wątpię, żeby ktoś chciał zawieść swoich czytelników.

Inna pułapką rzadkiego publikowania jest to, że czytelnik zapomni o blogu, zapomni, że taki w ogóle istnieje, bo na dobrą sprawę nic się na nim nie dzieje. Nie mówiąc już, że wujek Google też tak uważa.

Pasja i doświadczenie

Właściwie to esencja bloga. Moja pasja. Gdyby założyła bloga powiedzmy w wieku 20 lat nie miałabym właściwie o czym pisać, bo wtedy nie miałam tyle wiadomości, tylu przeżyć co teraz. Przez bardzo długi czas nie pisałam. Oczywiście nie wliczając w to zaliczeń, egzaminów i prac na zakończenie studiów.

Dopiero od jakiegoś czasu na powrót zajęłam się pisaniem i wsiąkłam na amen. I zrobiłam te same kroki, co przy blogu: postawienie celu, zebranie informacji, systematyczność.

I chęć podzielenia się tym z innymi.

A, że od serca? Inaczej nie mogłoby być, bo za bardzo kocham pisanie.

P.S. Komentarze takie jak twój Etno motywują mnie do dalszego pisania wpisów. Nawet, jeśli nie pojawiają się jak lawina.

Zdjęcie: unsplash.com

Monika Syminowicz

Monika Syminowicz

Uwielbia łączyć fantasy w thrillerem, ale równocześnie jest przeciwniczką wykorzystywania utartych postaci fantastycznych. Weteranka kursów pisania, które pozwoliły jej spojrzeć na teksty z innej perspektywy, dzięki czemu z każdym dniem udoskonala swój warsztat.
Monika Syminowicz

Latest posts by Monika Syminowicz (see all)