Zabij swojego bohatera! Za czy przeciw? Cz. 2

z Brak komentarzy
zabicie bohatera

W poprzednim artykule częściowo pokazałam, dlaczego uważam uśmiercanie naszych bohaterów za dobry zabieg. W poniższym tekście przedstawię jeszcze kilka plusów morderstwa dla sztuki. Bo czyż nie sztukę właśnie pragniemy tworzyć?

Śmierć bohatera jako środek do celu

Zdarza się, że pomysły przychodzą nam same. Czasem są to gotowe fabuły całych książek, opowiadań, szortów, choć jednak znacznie częściej dostajemy od weny w prezencie jedynie zalążek danego pomysłu bądź jego urywki. I wtedy musimy sami wypracować ciąg dalszy, a także zakończenie. Czemu o tym wspominam? Ponieważ nasza fabuła, nawet ta dobrze zaplanowana, przechodzi od jednego punktu kontrolnego do kolejnego, jednak, mimo że same punkty są widoczne wyraźnie, już sam proces przechodzenia nie do końca. Zdarza się nie raz, że utkniemy w jednym miejscu i za żadne skarby nie potrafimy ruszyć na przód. Właśnie w takich momentach warto pamiętać, jak ważne są zwroty akcji, które popychają ją do przodu. A jednym z tych zwrotów akcji jest właśnie uśmiercenie bohatera. Ponownie zaznaczę, że nie może ono stanowić stałego elementu, powtarzającego się do znudzenia, lecz stanowi w pewien sposób wyjście z trudnej sytuacji.

Inna sytuacja - gdy niemal ukończyliśmy powieść, ale wątek jednej postaci nam się nie klei, a z  jakiegoś konkretnego i ważnego powodu nie chcemy go całkowicie usuwać to śmierć podczas walki czy w wypadku może okazać się zbawieniem.

Śmierć bohatera wzbogaca fabułę

Może się wam wydać, że to przecież absurd. W końcu poprzez usunięcie danej postaci fabuła traci jej wątek, wszystkie relacje z innymi bohaterami czy też magiczne zdolności, którymi ta postać władała. Pragnę jednak, byście w tym miejscu zapamiętali, że sytuacja ma tu się podobnie jak z użyciem słów w tekście:

Każda postać musi zaistnieć w powieści z określonego powodu. 

Jednak, jeśli umieściliśmy ją w niej tylko ze względu na kunszt jej dopracowania, spokojnie możemy się jej pozbyć przy najlepszej okazji. Czemu to piszę? Ponieważ w poczytnych książkach nie ma miejsca na bawienie się stylem czy też bohaterem w przesadny sposób. Piszemy tak dla siebie, jak i dla naszych czytelników, a oni nie idą do księgarni po książki, w których będą się zachwycać kunsztem pisarza. Wybierają książki dla zawartej w nich historii, dla wciągających wydarzeń, dla niezastąpionego bohatera. Aby uczestniczyć w jego życiu, a być może i śmierci?

Zdjęcie: pixabay.com

Alicja Wlazło

Alicja Wlazło

Niepoprawna optymistka, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Nie poddaje w wątpliwość istnienia smoków; upiera się nawet, że w przeszłości udało się jej jednego oswoić. Fantastyka to jej żywioł. Nawiedza ją milion pomysłów na minutę i obawia się, że nie starczy jej życia na spisanie chociażby części.
Alicja Wlazło