Jak ożywić tekst? Konkretyzm Twoim przyjacielem

Powiedz mi, czy zdarzyło Ci się czytać książkę nudną jak długa instrukcja obsługi, nic  z niej nie rozumiejąc? Suche fakty, zero porównań, przenośni, bądź użyte słowa stanowiły nie lada wyzwanie w ich zrozumieniu? Myślę, że trafiłeś na taką powieść przynajmniej raz. Czy przez nią przebrnąłeś? Nie sądzę. Dlatego tak ważne jest, by ożywić tekst i postawić na konkretyzm w powieści.

Dlaczego ludzie czytają powieści?

Z prostej przyczyny – chcą przeżyć coś niesamowitego. Złapać seryjnego mordercę, przeżyć przygody w fantastycznym świecie, zakochać się, poznać smak prawdziwej przyjaźni.

Nawet najlepiej skonstruowana fabuła nie spowoduje, że czytelnik dokończy historię, jeśli czytając zdania zwyczajnie przy nich zasypia.

Tylko jak to zrobić, żeby przenieść czytelnika w inny świat?

Postaw na konkretyzm

Co mówią Ci słowa: ptak, samochód, urządzenie? Na pewno zobaczyłeś jakiegoś ptaka, jakiś samochód, jakieś urządzenie. Może tym ptakiem była wrona, samochodem stary gruchot, a urządzeniem zwykłe walkie talkie? A co mógł zobaczyć Twój przyjaciel? Kukułkę, nowoczesny samochód i drukarkę.

Widzisz w czym jest problem?

Każdy zobaczył coś innego. Tak samo czytelnicy będą reagować. Na słowo “ptak” zobaczą tyle różnych gatunków, że zostaje tylko złapać się za głowę. Gorzej, gdy w ogóle nie wyobrażą sobie konkretnego gatunku, tylko zarys ptaka.

Tu z pomocą przychodzi konkretyzm. Określenie rzeczownika, uszczegółowienie go, przez co czytelnik zobaczy to, co chcesz, by zobaczył.

Widziałem orła wysoko szybującego na niebie.

Poobijany czarny truck stał na poboczu.

Wzięła do ręki urządzenie z wyglądu przypominające pilot.

Czy teraz lepiej zobaczyłeś te przedmioty? I co się okazało? Ptak tak naprawdę był orłem, samochód starym gruchotem (Bingo! Trafione), a urządzenie najprawdopodobniej pilotem.

Wniosek?

Nigdy nie używaj ogólnych rzeczowników, jeśli nie chcesz, by czytelnik wyobraził sobie kompletnie co innego, niż Ty chciałeś. I broń Boże słowa “jakieś”, choćby nie wiem, jak bardzo by Cię korciło.

Słowo “jakieś” w ogóle obdziera tekst z wszystkiego, co mogłoby pobudzić czytelniczą wyobraźnię.

Nie stosuj zbyt szerokich pojęć danego rzeczownika

Broń, ssak, napój, kosmetyk…

Widzisz tą samą zależność? Doskonale wpasowuje się do poprzedniego punktu. Broń, ale jaka? Jeśli tego nie określisz, czytelnik może wyobrazić sobie, że to łuk, a po chwili okazuje się, że to rewolwer.

Ssak, ale jaki dokładnie? Koala, kangur, małpa, pies?

Lepiej je sprecyzować. Napój nie działa tak na wyobraźnię, jak to, że Antek pije herbatę. A jeszcze lepiej – pije wiśniową herbatę. Im bardziej sprecyzujesz rzeczownik, tym lepiej  Twój czytelnik wejdzie w opisywaną przez Ciebie historię.

Opisuj ciężkość/długość przedmiotu, upływający czas

Czytelnik będzie się czuł jak w prawdziwym świecie. Jak znajoma mówi, że wyjeżdża do Hiszpanii, to od razu zadajesz pytanie do jakiej miejscowości, na ile dni, ile zapłaciła, czy leci samolotem, a może jedzie autokarem?

Kiedy idziesz do sklepu mięsnego to bierzesz pół kilo mięsa, 20 dekagramów salcesonu lub sto gram pasztetu. Spróbuj nie określić ile chcesz wędlin i nie zdziw się oburzeniem sprzedawczyni i wysokim rachunkiem.

Operuj miarami tak, by czytelnik wiedział, co chcesz mu przekazać.

Dodawaj nazwy własne

Lepiej brzmi czytanie przez Dawida książki Stephena Kinga, niż samą książkę. Czytelnik bardziej zidentyfikuje się z bohaterem, jeśli ten używa mydła Dove. A zakupy Eweliny w sklepie kosmetycznym będą bliższe prawdzie jeśli pokażesz ją przy wybieraniu pomiędzy pomadką firmy MaxFactor a firmy Astor.

Bliższa czytelnikowi jednostka niż tłum

Na wyobraźnię czytelnika mocniej działają rzeczowniki pojedyncze niż mnogie. Chcesz opisać scenę, gdzie znajduje się sfora psów? Skoncentruj się na jednym, bądź na dwóch psach, zamiast na całej hordzie. Nawet pobieżnie. Nie pisz, że wataha psów rzuciła się na gang kotów, a w uliczce powstał zgiełk i wrzawa. Bo jak napiszesz, że psy szczekały czytelnik może Ci nie uwierzyć. Czy naprawdę wszystkie psy szczekały? A może jeden z nich warczał? A jeszcze inny uciekł?

Tylko nie przesadź ze zbytnią precyzją. Przecież nie każdy pies jest ważny, tylko ten, który jest bohaterem historii. A nie każdy kot jest wart uwagi, tylko ten, który jest najsilniejszym przeciwnikiem.

Dopieść kolory

Wiesz jak wygląda kolor zielony, żółty, pomarańczowy… Czytelnik też wie. Ale jeśli chcesz, by tekst go bardziej zaciekawił skonkretyzuj je. Co powiesz na butelkową zieleń, słoneczną żółć, czy makową czerwień? Czy teraz lepiej wyobraziłeś sobie te kolory?

Nie kopiuj związków frazeologicznych

Biją na alarm, tupot małych nóżek, typ spod ciemnej gwiazdy. Co je wszystkie łączy? Powtarzalność. Zastanów się, ile razy widziałeś w druku wymienione przeze mnie przykłady? W ilu książkach grozy mówiono o typie spod ciemnej gwiazdy? W ilu powieściach dla kobiet czytałeś, że bohaterka tęskni za tupotem małych nóżek? Albo moje ulubione. W ilu gazetach czytałeś, że naukowcy/nauczyciele/lekarze biją na alarm?

Jeśli przyjdzie Ci ochota na napisanie w tekście wyświechtanego związku frazeologicznego, po prostu o nim zapomnij. Poszukaj nowego i zaskocz tym czytelnika.

Skup się na zmysłach

Nie odkryję niczego wielkiego, mówiąc, że świat odbieramy zmysłami. Czujesz zapach wilgotnej ziemi o poranku, słyszysz śpiew ptaków latem, widzisz sunące po niebie chmury, czujesz chłodny wiatr na odsłoniętej skórze.

Tak samo Twój bohater odczuwa to, co się dzieje wokół niego. Jeśli znajduje się przy ruchliwej ulicy, to na pewno słyszy warkot silników i używanych klaksonów, czuje zapach spalin. Na pewno widzi auta poruszające się i błyszczące w popołudniowych promieniach słońca. Czy też słyszy gwar rozmów przechodzących obok niego ludzi.

Czy poczułeś, choć trochę tę krótką scenę? Znalazłeś się na miejscu tego nieokreślonego bohatera?

Tak działa wykorzystywanie zmysłów w Twoich tekstach.

Co powiesz na takie ożywiane tekstu? Czy posługujesz się wymienionymi przeze mnie technikami na ożywienie tekstu?

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze