Jak pracować z betą, żeby jej nie zabić? – Zrozumienie przede wszystkim

z Brak komentarzy
zrozumienie przede wszystkim

Nadszedł czas na przedstawienie kolejnych ważnych elementów pracy z betą, bez których etap redakcji, może nie pójść tak gładko, jak byśmy sobie tego życzyli.

Jest to druga część cyklu, więc jeżeli nie czytałeś poprzedniego wpisu, zachęcam, by się z nim zapoznać.

Dzisiaj pragnę wziąć pod uwagę dwa aspekty. Zapewne zauważyłeś, że w tym cyklu skupiam się głównie na zachowaniu autora oraz jego podejściu zarówno do swojego tekstu, jak i osoby bety samej w sobie.

Także, nie przedłużając, przejdźmy do konkretów.

Cierpliwość i zrozumienie

Dwie rzeczy, których bardzo brakuje początkującym pisarzom, chociaż nic w tym dziwnego. Nie dość, że gdy siadamy do napisania swojej pierwszej powieści, nie mamy pojęcia, jak czasochłonnym i żmudnym jest to procesem, to kiedy rzeczywiście skończymy, najchętniej od razu wysyłalibyśmy pozycję do wydawców. A odpowiedź najlepiej niech przyjdzie w jak najszybciej, bo przecież już tyle czasu poświęciliśmy na pisanie, że teraz na pewno wszystko przyśpieszy...

Niestety, rzeczywistość rysuje się zgoła odmiennie. Sama żywiłam podobne przeświadczenie, jak to opisane wyżej i taki stan rzeczy jest całkowicie normalny, gdyż dopiero później poznajemy lepiej świat pisarski i wtedy właśnie pojmujemy, że na wszystko trzeba czasu, a tym samym pisarz powinien uzbroić się w nieskończone pokłady cierpliwości, ale też zrozumienia. Pamiętajmy, że wydawca ma do przeczytania nie jedną propozycję wydawniczą, a wiele.

Czemu o tym wspominam? Ponieważ sytuacja ma się podobnie w naszych relacjach z betą. Często chcielibyśmy, aby pierwsi czytelnicy jak najszybciej zabrali się za sprawdzanie naszego tekstu i, w najlepszym scenariuszu, oddali nam go po kilku dniach od otrzymania. Szkoda, że zdarza nam się zapomnieć, iż bety oprócz czytania mają własne życie, problemy, a przeczytanie naszej książki może i plasuje się wysoko na drabinie priorytetów, ale i nie najwyżej.

Dlatego na spokojnie, zdążymy, a uwierz mi lepiej pracować w dobrej atmosferze niż ciągłym napięciu. Przecież nie chcemy, by nasz tekst ucierpiał jakościowo tylko dlatego, że nie potrafimy poczekać trochę dłużej, prawda?

Otwartość umysłu

Jedno z niezbędnych narzędzi każdego pisarza, który pragnie się stale rozwijać. Bez niego będzie nam bardzo ciężko poszerzać swoją wiedzę, a także w sposób spokojny przyjmować krytykę tekstów. I właśnie na wprowadzanie zmian oraz poprawek pragnę zwrócić uwagę: wiem, że często uważa się, że pisarz najlepiej zna swój tekst, jednak słuchajmy bet oraz ich uwag, nawet jeżeli z początku okaże się to trudne, spróbujmy. Nie raz spotkałam się z sytuacją, że rozwiązanie przedstawione przez betę było o wiele lepsze dla powieści, czy to fabularnie czy jakościowo. W dodatku, zawsze lubię sobie przypominać, że beta to pierwszy czytelnik naszej powieści, a skoro on to zauważył, zauważą również czytelnicy już w wersji drukowanej.

 

Zdjęcie: unsplash.com

 

Alicja Wlazło

Alicja Wlazło

Niepoprawna optymistka, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Nie poddaje w wątpliwość istnienia smoków; upiera się nawet, że w przeszłości udało się jej jednego oswoić. Fantastyka to jej żywioł. Nawiedza ją milion pomysłów na minutę i obawia się, że nie starczy jej życia na spisanie chociażby części.
Alicja Wlazło