Podsumowanie wyzwania: Nie zawsze słabe

z Brak komentarzy
wyniki wyzwania pisarskiego nie zawsze słabe

Niedawno zakończyło się wyzwanie pisarskie pt. Nie zawsze słabe, a więc czas na wyniki!

 

Siła umysłu

Agata Rubach

Łatwiej skoncentrować się na estetycznym ułożeniu włosów, czy też doborze odcieniu szminki do stroju, w którym zaprezentuję się na jubileuszu banku niż na lśniącym błękicie jego oczu, których tak bardzo obawiałam się stracić. Pamiętam jak przez mgłę kiedy leżał tuż obok, kiedy pieścił i całował każdy milimetr mojego ciała. Nadal wracam do tych chwil, z tą różnicą, że przy jego boku nie ma już mnie. Westchnęłam mimowolnie. To głupie, ale nadal mam takie wrażenie, że się jeszcze spotkamy i porozmawiamy. Zbyt długo byliśmy razem, a on jest niedającą się usunąć częścią mnie samej. A może to tylko moja świadomość znowu płata mi figle? Odsunęłam na bok długie, ciemnobrązowe włosy, by móc swobodnie zapiąć dopasowany, biały kombinezon, który wybrałam na dzisiejszy wieczór. Nagle rozległo się pukanie do drzwi mojego pokoju hotelowego więc pospiesznie założyłam złote szpilki i chwyciłam za torebkę w tym samym kolorze. Nim jeszcze chwyciłam za klamkę drzwi stanęłam przed lustrem i wypuszczając powietrze z ust przyjrzałam się sobie dokładnie. „Dasz radę!” pomyślałam otwierając drzwi z uśmiechem na twarzy.

- Amy! Wyglądasz oszałamiająco – powiedział Noah z szerokim uśmiechem nadstawiając mi swe ramię.

- Dziękuję, Panie dyrektorze – odparłam, chwytając jego ramię i idąc w kierunku sali bankietowej dostrzegłam wybiegającego z ostatniego pokoju mojego byłego męża wraz z Sarą, przez którą wszystko między nami zakończyło się pół roku temu, a ja do dziś obchodziłam żałobę po nas, ale głęboko wierzę, że kiedyś ktoś mnie zapyta kiedy czułam się najszczęśliwsza, a ja nie pomyślę już o Ivanie. Wchodząc do sali puściłam ramię Noah i poszłam zająć swoje miejsce. Tuż po chwili na scenę wszedł jeden z inwestorów naszego banku i zaczął wygłaszać swoje przemówienie podczas którego miał ogłosić nowego dyrektora naszego banku. Gdy wszyscy zasiedli,  do mojego stolika przyszedł Ivan.

- Cześć – rzucił nonszalancko i usiadł tuż obok mnie.

- A gdzie Sara? Już ją zgubiłeś? – zapytałam.

- Amy, Amy, Amy... – Westchnął głęboko przygryzając wargę. – Nie musisz się wstydzić tego, co teraz czujesz. Przeciwnie.. To, co teraz odczuwasz jest Twoją największą siłą kochanie. – Przeciągnął kosmyk moich włosów za ucho.

- Cóż za refleksje, Ivan – odparłam patrząc na niego, w tym momencie padło moje nazwisko . – Więc czas zacząć korzystać z tej siły. – Wstałam poklepując ramię Ivana. Poszłam z gracją do sceny, na której odebrałam awans po gromkich owacjach na stojąco, a podczas mojego dziękczynnego przemówienia zdałam sobie sprawę, że moją walkę o przetrwanie tej wojny muszę stoczyć w swoim wnętrzu.


Słabość

Natalia Korytkowska

Minął miesiąc, dzisiaj powrót do pracy… właśnie miesiąc urlopu i znów fala wspomnień. Trzydziestka na karku i samotność.

Lipiec zeszłego roku, plaża  w Barcelonie  tylko ja i mój  mąż. Wokół tłum ludzi. Razem a jednak osobno. Aż chciałoby się zacytować piosenkę mojej idolki *

Nasz każdy pełen przygód rok,
każdy miesiąc drogi nasz,
Każdy nowy dzień jak szansa i
każda chwila trwogi nasz,
każdy zachód słońca nasz,
każdy podniesiony ton,
każdy naprawiony błąd,
i czy musimy stracić to?!

 Kiedy znajdziemy się na zakręcie,
co z nami będzie?

Nasz  zakręt  rozpoczął się już dwa miesiące wcześniej. Widziałam jak się na nią  patrzy. Na moją najlepszą przyjaciółkę, razem trzymałyśmy się od podstawówki aż po studia i szkołę policyjną.

Razem na jednej komendzie i on jej  policyjny partner i…wybrał mnie, po roku stanęliśmy na ślubnym kobiercu. Parą zostaliśmy po dwóch miesiącach. A teraz… poukładany świat prysnął niczym mydlana bańka. Wtedy w Barcelonie, siedzieliśmy w jednej z kawiarni. W tle leciały hiszpańskie  hity. Byłam głupia, myślałam, że pomimo coraz częstszych burz nasz związek przetrwa, przecież było nam tak dobrze. Wróć, to mi było dobrze. Służba – dom – służba i tylko w takiej konfiguracji. Teraz już wiem, ich romans trwał odkąd się poznali. A ja … to tylko przykrywka, żeby mogli razem prowadzić śledztwa. Proste i aż nadto wygodne. Zjedliśmy obiad i cóż, chciał porozmawiać, czułam jak drżą mi ręce. Odchodzę, jestem z Paulą - słowa te słyszę do dziś. Mój mąż z moją przyjaciółką? Uciekłam, z pokoju zabrałam swoją walizkę, następnego dnia przyleciałam do Polski. Sama.

Codziennie widzieliśmy się na służbie, w kuchni, na korytarzu. Cała komenda już wiedziała. Przyszedł nowy rok, wow. Nie wytrzymałam. Dwudziesty drugi marca, koniec jednego z najcięższych śledztw. Napisałam po nim rezygnacje ze służby w wydziale kryminalnym z dniem jego dostarczenia. Przygnębiona a za razem pewna siebie weszłam do gabinetu naczelnej. – Jesteś najlepsza, twój partner nie zostanie przydzielony do innej osoby, masz miesiąc na  oswojenie się z sytuacją. Oni tu tylko pracują, ty masz power i dostosowujesz się do każdego śledztwa. Mężem może zostać każdy. Daj sobie czas - słowa naczelniczki wydziału dały mi do myślenia. Wróciłam do domu, za oknem świeciło słońce, usiadłam na balkonie. – Chyba tego nie przyjęłaś. Te słowa, słowa mojego partnera ze służby tkwiły we mnie. Patrzyłam na pędzące w biegu miasto. Zastanawiałam się, ile już osiągnęłam, ile osób nie odwróciło się ode mnie. Ile  osób  wciąż powtarza mi, że zawsze jestem sobą. Dziś wracam na służbę. Przyjaciółka tu tylko pracuje, znów mają śledztwo, ja przyjaciół, prawdziwych i oddanych. Tych  wszystkich stojących za mną murem. Oni mają tylko siebie.

Zdrada to nie koniec świata, to impuls do działania, wyrwanie z codziennej rutyny i odnalezienie własnej drogi.

Wolność.

 

*cytat pochodzi z piosenki  „Co z nami będzie” wyk.Sylwia Grzeszczak i Liber


Góra - dół

Karolina Cierniak

Wskazówki zegara pokazywały dziewiątą, kiedy weszłam do firmy, w której aktualnie pracowałam. Zaciskałam pięści, a swój strach doskonale maskowałam pod grubą warstwą makijażu. Pracując cały dzień tylko i wyłącznie na swoim stanowisku byłam naprawdę szczęśliwa. Najgorzej, gdy dochodziło do spotkań biznesowych. Wtedy nie miałam wyjścia. Musiałam stanąć z nim twarzą w twarz patrząc mu głęboko w oczy i udając, że wszystko jest w porządku.

Tym człowiekiem był mój szef a zarazem były narzeczony. Były, gdyż zdradził mnie kilka miesięcy temu, a na dodatek na nową kierowniczkę w naszej firmie mianował swoją nową kobietę.  Byłam zażenowana, gdy codziennie musiałam oglądać ich razem na korytarzu naszego biura.  Ona wysoka, szczupła, długie blond włosy. Kompletne przeciwieństwo mnie.

Wiedział jaka jestem wrażliwa i krucha. Robił to ze świadomością, że nie mogę zwolnić się z pracy, bo nigdzie więcej nie dostanę tak dobrej posady. Nie miałam wyboru. W głębi duszy byłam bardzo słaba i wyczerpana już tą grą tak że miałam ochotę się poddać. Poznając go myślałam, że wszystko się zmieni. Czar szybko prysł, a moje życie z bajki zamieniło się w koszmar. Najgorsze, że mijając go codziennie nadal nie potrafiłam go znienawidzić. Ten wzrok, który wprowadzał mnie w osłupienie od dnia w którym go poznałam.

Cały czas staram się znaleźć odpowiedz, dlaczego mnie zdradził? Tłumacze sobie, że może czegoś mu brakowało dlatego odszedł. Może nie było seksu o poranku na plaży o którym zawsze marzył, bo zwyczajnie w świecie nigdy nie zabrał mnie na wakacje. Słabe? Życiowe raczej. W życiu każdej z nas jest taki moment w którym po prostu chcesz schować się w dużych ramionach taty i się wypłakać, bo zwyczajnie w życiu jest ci przykro. Tylko, że ja takich ramion aktualnie nie miałam.  Ani ramion, ani czułości z żadnej strony. Takie wartości jak dobro, szacunek i miłość dawno umarły.

Pierwszych dni po rozstaniu zbytnio nie pamiętam. Czarna dziura, łzy, alkohol, ból, obrzydzenie do samej siebie jak i do nich obojga. Nienawiść do całego świata, wszystko przychodziło na przemian. Myśli, że może to już nie myśli tylko choroba. Głosy w głowie, które mówią ci skończ to. Dopiero terapia na którą zapisała mnie przyjaciółka podniosła mnie trochę z tego dna, w którym tkwiłam.

Dziś nadal to wszystko wraca, ale wiem, że to co mnie nie zabije to mnie wzmocni. Nadal odwracam wzrok, gdy na mnie patrzy, bo wiem, że gdy tego nie zrobię znowu utonę w sile jego władczego spojrzenia. Mimo tego dziś już wiem, że fizycznie mogę nie dać rady i w końcu paść, ale psychicznie zniosę naprawdę wiele.

Wszystkim zwycięzcom jeszcze raz gratulujemy i jednocześnie zapraszamy na kolejne wyzwanie, które odbędzie się we wrześniu.

Zdjęcie: pixabay.com
Grafika na zdjęciu - Monika Syminowicz

Monika i Alicja

Dwie dziewczyny nie potrafiące żyć bez pisania. Dzięki niemu zyskały przyjaźń na całe życie. Piszą głównie w nurcie fantasy i dzielą się swoją wiedzą zdobytą na kursach kreatywnego pisania, jak i poprzez własne doświadczenie.
Monika i Alicja

Latest posts by Monika i Alicja (see all)