Wyniki konkursu: Miłosne nadzieje

z 5 komentarzy

miłosne nadzieje wyniki

Już po Walentynkach, więc najwyższy czas zaprezentować zwycięskie prace z tego miesiąca.

Przyjemnej lektury.


Trzecie miejsce zajął Piotr Mosp

To było lekkie ukłucie w okolicach kręgosłupa, które szybko przeniknęło całe ciało. O ile na początku nie było to miłe, to po chwili poczuła podniecenie i przyjemny dreszcz. Mężczyzna, który uchronił ją przed gwałtownym spotkaniem z chodnikiem, wyglądał niesamowicie. - Jest jeszcze przystojniejszy od tego, no…. W jednej chwili olśniło ją, że nie pamięta imienia swojego niedawnego księcia z bajki. Ten, który ją podtrzymywał, nie był księciem - był cesarzem. Miał to coś; to czego podświadomie szukała przez całe życie. Niezwykły, cudowny, przepiękny. Doskonały.
Zderzenie z niewysoką szatynką na moment wprawiło go w konsternację. Odruchowo złapał ją wpół, ratując przed upadkiem. Spojrzał na jej zdenerwowaną twarz. Na usta cisnęło mu się nieco złośliwe - Proponuję otworzyć oczy w trakcie porannego spaceru. Nim zdążył wypowiedzieć tę zgryźliwą uwagę, poczuł ból. Przypominał ugryzienie komara, które momentalnie zaczęło promieniować, obejmując swym oddziaływaniem każdą komórkę jego ciała. Po dwóch sekundach nie było już po nim śladu, a jego organizm przepełniała dziwna, niespotykana wcześniej energia. Czuł przyspieszone bicie serca, a w żołądku jakkolwiek to by nie zabrzmiało – latające motyle. Spojrzał na nią ponownie.
- Dobrze mieć otwarte oczy w trakcie porannego spaceru – wydukał – jesteś prześliczna...
Z odległości dwudziestu metrów, Kupidyn spoglądał na obejmującą się parę. Patrzyli sobie głęboko w oczy. Ani na moment nie zwalniali wzajemnego uścisku. Włożył łuk do kołczanu zawieszonego na plecach i przykrył go płaszczem. Eliksir Venus, którym nasączone były strzały, już działał. Został wynaleziony przez lekarza Walentego z Terni, w III wieku po Chrystusie. Użyty pierwszy raz sprawił, iż niewidoma dziewczyna odzyskała wzrok i pokochała jego wynalazcę. Od tego czasu mikstura pomagała Kupidynom przemierzającym świat w wypełnianiu powierzonej im misji. Jej działanie widział już tyle razy, ze nie mógł się pomylić. Przez siedemnaście stuleci stał się łucznikiem niemalże doskonałym. Chybiał raz na tysiąc prób. Ale nie tym razem… Uśmiechnął się do siebie. Zachowanie pary potwierdzało dobrze wykonaną pracę. Wyciągnął z torby gruby notes. Odnalazł właściwą datę i przy pozycji 13.10 umieścił znaczek. Spojrzał na następne zlecenie. Jacek Kowalik, lat 23, bankowiec i Witek Tacz, 33 lata, piekarz. – Znowu nowoczesny związek. Do czego to doszło – westchnął, zamykając notes. Ruszył przed siebie, by dalej zarażać ludzi miłością.


Drugie miejsce zajęła Olga Żak

Ból kostki był nie do wytrzymania. Celina syknęła. Wysoki mężczyzna z uśmiechem zapytał, czy nic się jej nie stało, lecz nie miała zamiaru odpowiadać. Zabrała tylko rękę, za którą trzymał ją mężczyzna. Śpieszyła się do pracy, więc bez słowa ruszyła dalej. Gdy w końcu dotarła do sklepu zoologicznego, gdzie pracowała, jej kostka napuchła. Na ten widok szefowa natychmiast zamówiła taksówkę, by Celina pojechała do pobliskiego szpitala. Przyjęli ją od razu. Kiedy czekała w poczekalni, jej oczom ukazał się przystojny szatyn, z którym zderzyła się nad ranem.
- Dzień dobry, my się chyba gdzieś już widzieliśmy – powiedział z uśmiechem.
- Wydaję mi się, że wpadł pan na mnie dziś rano.
- Ja na panią? Chyba było odwrotnie, ale teraz to nie ważne. Co się stało?
- Boli mnie kostka, spuchła. Jest pan lekarzem?
- Tak, jestem. Proszę pokazać kostkę.
Celina podwinęła nogawkę. Przyglądała się mu z zaciekawieniem, kiedy badał jej stopę. Delikatne, ale zarazem męskie dłonie. Słodki uśmiech i ten miły, pozostający w głowie głos. Najbardziej podobały się jej brązowe, urzekające oczy. Dlaczego rano z nim nie porozmawiała? Pewnie i tak ma żonę. Taki facet bez kobiety? Nie, to nie możliwe. Chociaż na jego palcu nie widziała obrączki. Od kiedy Kamil zostawił ją ostatni raz w hotelu, całkiem samą, martwiącą się o jego życie, nie patrzała na mężczyzn w taki sam sposób. Kamil uciekł, okłamując ją, a ona ufała mu bezgranicznie. Od tego czasu uważała, że żaden mężczyzna nie zasługuje na jej zaufanie. Oczami wyobraźni widziała, jak razem spędzają ze sobą czas.
Nie, Celina. O czym ty myślisz, każdy facet jest taki sam. Chcą tylko jednego. Lekarz nie jest lepszy, na pewno nie.
Jednak każdy ruch mężczyzny przyciągał ją coraz bardziej. Pragnęła go poznać. Był piękny i zdawał się być taki niedostępny.
- Skończone, proszę przez tydzień zbyt dużo nie chodzić a wszystko będzie w porządku.
- Ma pan magiczne dłonie, panie... Wojtku – wyczytała z plakietki jego imię.
- Dziękuję za miły komplement.
- Czy nie chciałby pan zobaczyć się jeszcze kiedyś?
- Ach, jest pani bardzo ładna, ale... jestem gejem – wyszeptał jej na ucho.


Pierwsze miejsce zajęła Marta Krajewska

- Ej, uważaj - powiedziała ostro.
Przed nią stał wysoki blondyn. Miałam ochotę odezwać się jeszcze ostrzej, jednak zauważyłam zakłopotanie mężczyzny. Wzięłam głęboki oddech i stanęłam prosto.
- Wybacz - zaczął wolno, nadal przytrzymując jej rękę. - Chociaż to ty na mnie wpadłaś.
Wyrwałam mu się, po czym wygładziłam fałdy płaszcza. Spojrzałam ponownie na mężczyznę, który teraz lekko się uśmiechał. Był młody, może w moim wieku.
- Bartek.
Jego wyciągnięta dłoń zawisła w powietrzu. Westchnęłam. No, dobra był przystojny. Chwyciłam dłoń.
- Celina.
- Miło mi cię poznać.
Nie odpowiedziałam. Przytrzymał moją dłoń chwilę dłużej, dopiero kiedy poczuł, że próbuję się uwolnić, jego uścisk zelżał.
- Dasz się gdzieś zaprosić?
Zamrugałam gwałtownie, czując jak zaczynam się spinać. Cholera, tyle czasu nie byłam na randce. Chociaż, może jemu wcale nie o to chodzi. Przekrzywiłam głowę, przyglądając mu się pod innym kątem.
- Idę do pracy, a pote...
Zamarłam. Zza rogu wyszedł Tomek. Ten Tomek. Cholera! Szedł w naszą stronę. Pierwszą myślą była ucieczka, lecz zaraz po niej zalała mnie wściekłość. Zauważył mnie i uśmiechnął się. Bartek odwrócił się, dostrzegając to samo co ja.
- Celina.
- Nie odzywaj się do mnie.
Tomek próbował mnie objąć po przyjacielsku, lecz mu się wyrwałam.
- Odczep się.
- Celina, przestań. Nie możemy być przyjaciółmi?
- Po tym jak mnie zdradziłeś? - syknęłam. - Raczej nie.
Tomek chciał podejść bliżej, ale drogę zastąpił mu Bartek. Zaskoczona, uniosłam brwi.
- Skoro prosi, abyś ją zostawił, tak będzie najlepiej.
Tomek momentalnie zrobił się czerwony.
- Odwal się! Nie twoja sprawa.
Bartek uśmiechnął się i cofnął, zrównując ze mną, po czym objął mnie w talii, przyciskając do swojej piersi. Serce zabiło mi mocniej.
- Właśnie, że moja.
Tomek zacisnął dłonie w pięści, a jego spojrzenie wędrowało ode mnie do Bartka. Po chwili prychnął i odszedł, mówiąc coś pod nosem. Jednak ja już nie słuchałam. Spojrzałam w górę na Bartka, a on odwzajemnił spojrzenie.
- To może po pracy? - zapytał.
- Wiesz, chyba mogę się dzisiaj trochę spóźnić.

Na wasze indywidualne teksty czekamy do 25.03.2016 roku.

Zwycięzcom gratulujemy, a tym, którzy przysłali do nas tekst i się nie udało serdecznie dziękujemy.

Zdjęcie: stocksnap.io - Rachel Walker
Grafika na zdjęciu - Monika Syminowicz

wspólny podpis - Monika i Alicja
Zobacz pozostałe wyniki konkursów literackich:

Monika i Alicja

Dwie dziewczyny nie potrafiące żyć bez pisania. Dzięki niemu zyskały przyjaźń na całe życie. Piszą głównie w nurcie fantasy i dzielą się swoją wiedzą zdobytą na kursach kreatywnego pisania, jak i poprzez własne doświadczenie.
Monika i Alicja

Latest posts by Monika i Alicja (see all)