Wyniki konkursu: Pochwycenie, czy ucieczka?

z 5 komentarzy

 

pochwycenie czy ucieczka wyniki

Wyjątkowo szybciej zamieszczamy wyniki konkursu pt. Pochwycenie czy ucieczka? Niestety tym razem również teksty przysłały do nas tylko dwie osoby, za co im serdecznie dziękujemy.

Na chwilę obecną zawieszamy comiesięczne konkursy.

A teraz nie przedłużając.


Przemysław Bajda

Wybrał środek. Żadną z dróg, tylko ścianę pni i korony drzew. Chwilę szamotał się z tą decyzją, po czym wkroczył na leśną ściółkę.
Nie oszukujmy się - pomyślał.
Te ścieżki były tylko iluzorycznym wyborem. Obie prowadziła w to samo miejsce, obie kryły w sobie pułapkę. Każdy to wiedział, a mimo to nikt z nich nie zbaczał.
On postanowił być pierwszy.
Musiał to zrobić. Dla niej.
Pierwsze nieśmiałe kroki przerodziły się w bieg i zręczne wymijanie wystających z ziemi korzeni.
Bał się, lecz nie o siebie i zamykający się nad jego głową coraz ciemniejszy las, a o Maryse.
Zmusili ją czy poszła tam z własnej woli? Coś jej się stało czy jest bezpieczna? Czy w ogóle żyje…?
Myśli przygnębiły go, niemal przybiły do ziemi. Upadł, z bezradności zwijając się w kłębek, płuca paliły żywym ogniem, pot spływał po czole. Nagle rozpostarł się jak szmaciana lalka, łzy napłynęły mu do oczu.
Jak taki ktoś jak on miał ją uratować? Biedny, słaby człowiek nad którym rozpacz góruje w momencie, gdy ona najbardziej go potrzebuje.
Spojrzał w górę. Sczepiające się w uściskach konary drzew całkowicie zakryły niebo.
Uniósł się powoli, dłońmi dotknął mokrej, ciemnej gleby. Rozejrzał się, lecz wśród otaczających go ciemności nie mógł niczego dostrzec. Panika uderzyła w niego. Drżącymi rękami, wyciągnął latarkę z kieszeni swojej kurtki. Z trudem sprawił by pojawił się snop światła.
Ruszył najszybciej jak potrafił, świecąc sobie pod nogi. Czuł jak wyobraźnia igra z nim, jak wyolbrzymia szelest liści, podmuchy wiatru.
Dostrzegł światło, koniec lasu i oślepiający blask. To dodało mu motywacji. Biegł z cały sił, a szepty goniły go, wijąc się niczym węże między pniami drzew.
Nagle wybiegł zza drzew, stanął w szarym świetle dnia. Przed nim, na polu stał obskurny, piętrowy budynek. Bez okien czy drzwi, z odkruszoną ze ścian farbą, ziejący ze środka pustką. Dookoła otaczały go strzępy drucianego ogrodzenia.
Jedynie co dzieliło ich to płynący strumyk.
Przeszedł przez wodę jakby jej nie zauważył. Postawił stopę na drugiej stronie, gdy ziemia zaczęła falować, obraz sypać się na tysiące kawałków, a on spadł w przepaść ciemności. Zobaczył ciągnący się bez przerwy rząd zer i jedynek. Po czym metaliczny kobiecy głos.
- Złamano protokół CHP-47. Obiekt zostaje przeniesiony.
Błysk.
Nie miał pojęcia w, którą ze stron się udać. Wiedział, że ona gdzieś tam była. Jego Maryse. Wybrał środek. Żadną z dróg, tylko ścianę pni i korony drzew. Wkroczył na leśną ściółkę.


Olga Żak

Wybrał drogę po lewej stronie. Jego kryminalna intuicja podpowiadała mu właśnie ten kierunek. A może postanowił iść te stronę, ponieważ jest leworęczny?
Nienawidził swojej prawej ręki. Oszpeconej, pełnej blizn, jakby brudnej. Przypominała mu czasy, o których bardzo chciał zapomnieć.
W lesie słychać było, tylko cichy szelest suchych liści, które tańczyły na wietrze. Nic więcej. Czuć było strach, który wydobywał się głęboko z piersi Petera.
Jej przecież nie mógł stracić. Swojej małej Maryse. Jedynej istotki, która została mu w tym życiu.
Wciąż szukał. W każdej chwili mógł popełnić błąd i już nigdy nie odzyskać swojej córki z rąk obrzydliwego oprawcy, którego kilka lat temu wsadził do więzienia. Peter ma wielu wrogów, ale przez te kilkanaście lat pracy w FBI, jeszcze nikt tak poważnie mu nie zagroził.
Wyjął z kieszeni karteczkę ze wskazówkami od porywacza. Starał się ponownie odszyfrować mapkę, która była na niej narysowana. Był pewien, albo raczej wierzył w to, że wybrał dobrą drogę. Teraz musi tylko znaleźć ten cholerny kluczyk rozmiarów igły i odnaleźć dalsze wskazówki. Razem z mapką trzymał zdjęcie swojej córki. Przyglądał się mu i płakał. – Dlaczego ja? – powtarzał w myślach. – Tyle w życiu wycierpiałem, nie zabieraj mi jej Panie.
Głodny i zmarznięty doczołgał się do niewielkiego bunkra, gdzieś w środku potężnego lasu. Udało się, to tu! Ona powinna tu być!
Jednak wejście było zamknięte na kłódkę, a cała budowla porośnięta zielonym mchem, jakby od bardzo dawna nie widziała ręki człowieka. Co jest nie tak? Wszystkie zebrane poszlaki, mapa mówiły, że to jest właśnie to miejsce. Pete rozglądał się dookoła.
Nie wierzył, że nic się nie dzieje.
Usłyszał szyderczy śmiech, który dochodził nie wiadomo skąd.
– Oddaj mi ją draniu ! – krzyczał Pete.
Facet nadal się śmiał.
- Chcę pokazać ci, jak to jest stracić kogoś bliskiego Pete – mówił głos dochodzący z oddali.
Blady, wysoki mężczyzna wyłonił się zza drzewa trzymając nóż przy gardle Maryse.
- Ręce na głowę gnoju, puść dziecko, już! – krzyknął facet ubrany w mundur, stojący tuż za
blondynem.
To Eric. Przyjaciel. Zawsze pojawi się w odpowiednim momencie. Nawet jeśli miałby ryzykować własne życie.


Na indywidualne teksty zwycięzców (do 15 stron) czekamy do 26 maja 2016 roku.

Zdjęcie: stocksnap.io - Linh Nguyen
Grafika na zdjęciu - Monika Syminowicz

wspólny podpis - Monika i Alicja

Zobacz pozostałe wyniki konkursów literackich:

Monika i Alicja

Dwie dziewczyny nie potrafiące żyć bez pisania. Dzięki niemu zyskały przyjaźń na całe życie. Piszą głównie w nurcie fantasy i dzielą się swoją wiedzą zdobytą na kursach kreatywnego pisania, jak i poprzez własne doświadczenie.
Monika i Alicja

Latest posts by Monika i Alicja (see all)