Wyniki konkursu: W świecie Harry’ego Pottera

z Brak komentarzy

w świecie harry'ego pottera

Świat Harry'ego Pottera jest miejscem, gdzie wiele ludzi chciałoby się znaleźć, nawet jeśli musieliby walczyć z Lordem Voldemortem. Na początku stycznia dzięki naszemu konkursowi umożliwiłyśmy przejście do świata pełnego magii i zagadek.

Kto wygrał tym razem?


Trzecie miejsce zajęła Marzena Masza

Hermiona wyciągnęła swój gruby notatnik. Dawno go nie używała, cienka warstwa kurzu zebrała się na okładce. Zdmuchnęła go i otworzyła na pierwszej stronie. Dlaczego przestała pisać? Przecież zawsze to kochała... Wróciły wspomnienia. To uczucie czystego szczęścia, gdy tonęła w świecie swoich wyobrażeń. Dlaczego nauczyciel magii zadał jej tak dziwne zadanie na zaliczenie przedmiotu?

"Napisać książkę" - do teraz czuła wstyd przed całą klasą, przecież jest najlepsza z magii, a ma po prostu pisać? Nawet nie zauważyła, kiedy zapadł zmrok i wielki księżyc wypełnił ramy okna, oświetlając puste kartki. Dość tego, muszę wziąć się w garść - dodała sobie otuchy. Sięgnęła ręką do szuflady po pióro. Nagle poczuła mrowienie w nadgarstkach. Uniosła ręce, by przyjrzeć się im z bliska. Wybałuszyła oczy ze zdziwienia. Jej ręce zaczęły się wydłużać, jakby były z gumy! Patrzyła, jak jej dłonie się odrywają i zaczynają uciekać niczym chodząca ręka z "Rodziny Addamsów". Rzuciła się w pogoń, ale nie potrafiła nawet wyjąć magicznej różdżki! Na szczęście jej pokój był tak mały, że zagoniła je w kąt, skąd nie miały ucieczki i wskoczyły z powrotem na swoje miejsce. Co za dzień!

Rano już sama nie wiedziała, czy to działo się naprawdę? Z ociąganiem usiadła do biurka, lecz spostrzegła, że jej książka zniknęła! W pośpiechu zaczęła przeszukiwać cały pokój. To przecież niemożliwe! W końcu zajrzała pod łóżko... To co tam znalazła, nie mogłaby przewidzieć w najgorszych snach. Jej notatnik ożył! Szczerzył kły i warczał. Ulubiona zakładka zamieniła się w długi, obrzydliwy  jęzor! Tkwili tak chwilę w bezruchu wpatrując się w siebie, po czym książka rzuciła się na nią z rozpostartymi szczękami. Hermiona zrobiła unik i szybko sięgnęła po różdżkę.

- Zaraz się z tobą rozprawię! - Trzęsącymi rękoma, ale z mistrzowską precyzją trafiła czarem w napastnika. Książka głośno zipała, aż w końcu zamieniła się w stary, ukochany notatnik.

- Nienawidzę pisania! Nienawidzę Hogwartu! - Jej płacz był tak głośny, że rozległ się echem po korytarzach. Hermiona odprawiła wszystkich pocieszycieli. Nie chciała widzieć na oczy nikogo! Nawet siebie. Rzuciła książką w lustro, które pękło na kilkanaście części. Ten dźwięk postawił ją na nogi.

- Nie poddam się tak łatwo - powiedziała do swojego odbicia w odłamku lustra.

Długi korytarz przypominał jej drogę, którą przeszła. W rekach ściskała zapisaną maczkiem książkę. Już tylko parę kroków dzieliło ją od TEJ chwili. Nagle na jej drodze pojawił sie stwór, ledwo sięgający jej do pasa. Jego wybałuszone oczy lustrowały każdy jej ruch.

- Nie oddawaj tej książki, jest beznadziejna, zbłaźnisz się - wyszeptał. Hermiona zbladła, oczy ponownie się zaszkliły.

A co jeśli ma rację? Już prawie odwróciła się na pięcie... - a co jeśli jest w błędzie? Wyciągnęła różdżkę.

- Nie powinienem przyjąć twojej książki. Spóźniłaś się.

- Panie profesorze, miałam tyle problemów! Najpierw... yyy, moje dłonie nie chciały ze mną współpracować, później zgubiłam książkę, a na koniec - wyrzucała z siebie słowa jak z karabinu ciężko oddychając. Przecież dopiero co stoczyła walkę z okropnym stworem!

- Panno Granger. Te wszystkie problemy są typowe dla początkujących pisarzy. Przedmiot zaliczony.

- Ale, ale... przecież profesor jeszcze jej nawet nie przeczytał!

- Zrobię to później. Panno Granger, udało się pannie wygrać z najczarniejszą magią, ze strachem przed spełnieniem marzenia. Gratuluję.

- Chyba czas zamienić różdżkę na pióro. - Uśmiechnęła się do siebie szeroko.


Drugie miejsce zajęła Patrycja Drabik

Hermiona siedziała na kanapie w domu na Grimmauld Place 12 i przeglądała stare zdjęcia. Wspominała czasy, gdy była z Harry'm i Ronem w Hogwarcie i czekała na to, by znów tam pojechać. Trzymała na kolanach album i po cichu przewracała jego kartki. Zdjęcie ich roześmianej trojki wykonane podczas pierwszego roku przykuło wzrok. Uśmiechnęła się szeroko na wspomnienie tamtego dnia i pokręciła głową. Nie powinna teraz wspominać dawnych czasów, podczas kiedy czekają na nich niebezpieczeństwa, a Voldemort może pojawić się w każdej chwili.

Czemu wszystko musiało być takie ciężkie?

Przed przyjaciółmi udawała kogoś, kim nie była, a gdy zostawała sama, nie miała ochoty być prawdziwą sobą. Pokręciła zrezygnowana głową, a po policzkach pociekło kilka łez.

- P-płacze - usłyszała i spojrzała wystraszona w stronę dźwięku. Ujrzała Zgredka stojącego w drzwiach i patrzącego na nią smutno. Stał w swoim standardowym brudnym stroju, który wyglądał jak kawałek szmatki na jego drobnym ciele. - Czemu płacze?

- Nie, to nic. Naprawdę, wszystko w porządku - odparła szybko i otarła łzy, które zostawiły mokre ślady na policzkach.

- Zgredek pomoże, powiedz - zaproponował i zaczął iść w jej stronę. Dopiero wtedy zobaczyła, co trzymał w dłoniach. Inne dłonie. Po ciele przeszły ciarki i lekko się wzdrygnęła.

- Skąd je wziąłeś? - spytała, wskazując na nie. - Czyje one są?

- Zgredek nie wie. Znalazł je na strychu, gdy szukał książki dla czarownicy - odparł i wręczył jej księgę, którą chował za plecami.

Na jej grzbiecie znajdowały się ohydne żółte kły, pokryta była czymś na kształt futra, a na górze miała parę maleńkich oczu, które chaotycznie się ruszały i co chwilę do niej mrugały. Skrzat podał jej księgę, a ona wzięła ją delikatnie, kładąc na stoliku obok. O dziwo, nic się nie stało, obydwoje byli jeszcze w jednym kawałku.

- Dziękuję - odparła. Sięgnęła w stronę małej szafki i chwyciła dwie czapki, które niedawno skończyła robić. - To dla ciebie i Mrużki.

- Zgredek dziękuje. To wielki zaszczyt dostać coś od tak utalentowanej czarownicy. Nie trzeba było się kłopotać takimi błahostkami, szczególnie dla takich nieważnych osób jak my, skrzaty. - Zaśmiał się cichutko i Hermiona wyraźnie widziała, że się ucieszył. Uśmiechnęła się ciepło.

- Troszczę sie o was, zależy mi na tym, byście byli traktowani z godnością - wyjaśniła, a on powoli kiwnął głową.

- Potrzebujesz pomocnej dłoni? Mam aż dwie, jeśli byś chciała.

Hermiona roześmiała się i pokręciła głową.

- Dziękuję, Zgredku. Na razie radzę sobie sama, ale od razu zwrócę się do ciebie, kiedy mi jakiejś zabraknie. - Mrugnęła do niego porozumiewawczo, a on kiwnął głową.

- Zgredku! - usłyszeli i obydwoje odwrócili się w stronę drzwi.

- Muszę iść, najmocniej przepraszam - wydukał i wybiegł z pokoju, a ona spojrzała na księgę, którą jej przyniósł. Sięgnęła po nią i położyła sobie na kolanach. Tomisko łypnęło na nią małymi oczkami i zawarczało, a ona podrapała po jej grzbiecie.


Pierwsze miejsce zajęła Miłka Motyl

Przebywanie na ulicy Przekątnej o północy jest jak romantyczny piknik pod Bijącą Wierzbą, spacer po Zakazanym Lesie, albo przyjaźń z Harry'm Potterem. Może skończyć się poważnym uszczerbkiem na zdrowiu.

Jednak zakapturzona osoba przemykająca od domu do domu tej ponurej ulicy zdawała się nie zauważać zależności.

Gdzieś w pobliżu było słychać trzask. Osoba w płaszczu przystanęła, oddychając szybko. Prawa ręka przesunęła się po pelerynie w stronę kieszeni. Zza rogu wypadł rudy kot, goniąc zawzięcie ogromnego szczura. Osoba otrzepała się z obrzydzeniem i ruszyła dalej. Ulica Śmiertelnego Nokturnu była już niedaleko.

Po kilkudziesięciu krokach pojawiły się masywne drzwi ze złotym, wyblakłym szyldem, prowadzące do sklepu Borgina i Burkesa. Czarne aksamitne zasłony szczelnie zakrywały okna. Jedno długie stuknięcie różdżką, dwa krótkie i dwa długie. Po drugiej stronie usłyszała zgrzyt zamka. Przez chwilę ulicę zalało ciepłe światło, po czym znowu spowił ją złowrogi półmrok.

- Uff... Już myślałam, że nie uda mi się dotrzeć - sapnęła Harmiona, zdejmując kaptur. - Przez cały czas miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Mam nadzieję, że dzięki tobie Zgredku uniknę paranoi.

- Hermiona Granger może liczyć na Zgredka - zapiszczał Skrzat domowy. - Zgredek zdobył to, o co pani prosiła. Zgredek zaraz przyniesie.

Hermiona rozejrzała się badawczo po sklepie. Był zaniedbany, kurz osadził się grubą warstwą na meblach i trzech śpiących książkach do opieki nad magicznymi stworzeniami. Dziewczyna fuknęła i mruknęła pod nosem coś o barbarzyńskich książkach i miejscu, w którym można je znaleźć. Wciągnęła głęboko powietrze, lecz zrobiła błąd, bo pachniało stęchlizną i czymś jeszcze, jakby zgniłym mięsem. Hermiona podeszła do olbrzymiego, pokrytego sadzą kominka. Na gzymsie stała wysuszona ręka Glorii, której nie znosiła, więc szybko odwróciła głowę i zwróciła się w stronę wystawy. Leżał tam, na zielonej satynowej poduszce medalion wysadzany turkusowymi kamieniami. Nagle uwagę Hermiony odwrócił powiew lodowatego powietrza, który napłynął ze stojącego w rogu pomieszczenia hebanowej szafy. Było w niej coś pięknego, ale też przerażającego. Zdawało się jej, że lada moment ktoś z niej wyjdzie, ktoś kogo nie chciałaby nigdy spotkać.

- Proszę - powiedział Zgredek, kładąc na szafce dwie szklane maski. - Zgredek zdobył to dla Hermiony Granger, ale musi ją ostrzec. Maska jest niewykrywalna przez zaklęcia maskujące, przybierze twarz każdej osoby, o jakiej Hermiona Granger pomyśli, ale jest bardzo krucha. Musi Pani uważać, bo nawet najmniejsza rysa spowoduje, że Hermiona Granger znów będzie sobą.

- Spokojnie Zgredku, potrzebuję jej tylko na zajęcia, nie zamierzam zabierać jej na mecz Quidditcha. - odparła trochę urażona. - Zmieniacz czasu nie wystarczy, żeby faktycznie być na wszystkich zajęciach. Potrzebuję nowej twarzy.

- Zgredek tylko ostrzega. A teraz niech Hermiona Granger już idzie. Coś niedobrego sie czai.

- Dobrze, Zgredku. Bardzo dziękuję za pomoc.

Hermiona z powrotem założyła kaptur i cicho wymknęła się z mrocznego sklepu. Nie uszła jednak nawet kilkunastu kroków, gdy wpadł na nią pijany czarodziej w niebezpiecznie przekrzywionym kapeluszu. W rękach trzymał dzbanki w kształcie ludzkich dłoni, co dawało dość przerażający efekt. Hermiona jednak nie przejęła się tym zbytnio i dopiero w dormitorium zauważyła brak jednej maski.

Po kilku latach przypomniała sobie o tatuażu czarodzieja - czaszce z wychodzącym z żuchwy wężem.

Na wasze indywidualne teksty czekamy do 28.02.2016 roku.

Zwycięzcom gratulujemy, a tym, którzy przysłali do nas tekst i się nie udało serdecznie dziękujemy.

 

Zdjęcie: pixabay.com - leandrodecarvalhophoto
Grafika na zdjęciu - Monika Syminowicz

wspólny podpis - Monika i Alicja

Zobacz pozostałe wyniki konkursów literackich:

Monika i Alicja

Dwie dziewczyny nie potrafiące żyć bez pisania. Dzięki niemu zyskały przyjaźń na całe życie. Piszą głównie w nurcie fantasy i dzielą się swoją wiedzą zdobytą na kursach kreatywnego pisania, jak i poprzez własne doświadczenie.
Monika i Alicja

Latest posts by Monika i Alicja (see all)